Partnerzy serwisu:

Barbara Rymsza: Praca w budownictwie, to życie w rozjazdach

Elżbieta Pałys 04.06.2018

Barbara Rymsza: Praca w budownictwie, to życie w rozjazdach
fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?c
Praca w budownictwie nie jest łatwa, zwłaszcza obecnie, w dobie kontraktów realizowanych na terenie całego kraju czy nawet Europy. Wiąże się z częstym przebywaniem poza domem. To może zniechęcać do wykonywania zawodów budowlanych przez kobiety – mówi prof. Barbara Rymsza z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, twórczyni pierwszego na świecie Pontiseum, miejsca poświęconego historycznym mostom. W każdej dziedzinie liczy się jednak fachowość, a nie pleć, podkreśla przedstawicielka Rady Programowej III Forum Kobiet w Infrastrukturze i Transporcie.
Od kiedy Pani wiedziała, że w życiu zawodowym chce się zajmować budownictwem?

Jestem córką architektów, a zatem budownictwo, historia architektury towarzyszyła mi od najwcześniejszych lat. Nigdy się nie zastanawiałam w czym będę się specjalizować. Może z wyjątkiem wczesnego dzieciństwa, kiedy chciałam być polarnikiem - zawsze było wiadome, że będę budowlańcem.

Czy udało się Pani połączyć hobby z pracą zawodową?

Ja to rozumiem odwrotnie, że to moja praca jest od lat moim hobby. I wydaje mi się, że jest to najlepszy pomysł na życie – pasjonujące zajęcie zawodowe. Taki stosunek do pracy zawodowej sprawia, że codziennie wracamy do zajęć, które nas ciekawią, a ich realizacja daje satysfakcję.

W moim wypadku przez wiele lat mogłam realizować ciekawe tematy, prowadzić badania, pracować ze studentami, ratować stare obiekty budowlane i publikować na temat nowatorskich rozwiązań. Mogłam prowadzić działalność interdyscyplinarną wymagającą wiedzy z różnych obszarów, ale pozwalającą na traktowanie codziennych zajęć zawodowych, jako ciekawej wyprawy dającej możliwość rozwiązywania pasjonujących zagadek.

Dlaczego wśród inżynierów, specjalistów od infrastruktury i budownictwa jest niewiele kobiet?

Pytanie, czy rzeczywiście w infrastrukturze i budownictwie jest mało kobiet. Mało było 30-50 lat temu. Wtedy, kiedy ja studiowałam budownictwo było już inaczej – na roku było tyle dziewcząt co chłopców. Potem pewnie część pań się wykruszyła z zawodu z racji obowiązków rodzinnych, które jeszcze do niedawna spadały nieomal całkowicie na barki kobiet. Ale dzisiaj studentek jest więcej niż studentów i na budowach oraz w pracowniach projektowych kobiety są zatrudniane coraz częściej, przy czym są bardzo cennymi pracownikami.

Natomiast praca fizyczna na budowie jest pracą wymagającą siły, której kobiety mają mniej niż mężczyźni, więc w tym obszarze jest wyraźna przewaga mężczyzn, ale i na placu budowy, np. przy obsłudze urządzeń dźwigowych pojawiają się dziewczyny i świetnie sobie radzą.

W Instytucie Badawczym Dróg i Mostów blisko 45% ponad dwustuosobowej załogi stanowią kobiety, w Zakładzie Mostów, którym kieruję od lat jest podobnie.

Natomiast trzeba pamiętać o tym, że praca w budownictwie nie jest łatwa, zresztą ani dla kobiet, ani dla mężczyzn. Szczególnie obecnie, w dobie przetargów i kontraktów realizowanych na terenie całego kraju czy nawet Europy, praca na budowie to rozłąka z domem, to życie w hotelu, w rozjazdach, a rodzina ma swoje prawa i obowiązki, których spełnienie często wymaga obecności w domu, dlatego kobiety często rezygnują z pracy w terenie, ale mimo to zajmują wiele eksponowanych stanowisk kierowniczych w różnych firmach.

Mostowcy to pewnego rodzaju „elita” w budownictwie? Czy w tej dziedzinie trudno jest się przebić kobiecie?

Nie jest ważna dziedzina, w której się specjalizujemy. Trzeba być dobrym fachowcem w swojej branży. Myślę, że większość kobiet chce być doceniana za swoją pracę a nie za to, że jest kobietą i mimo to sobie jakoś radzi.

Kobiety na kierowniczych stanowiskach też przyjmują do pracy dobrych fachowców. Natomiast koledzy powoli oswajają się z kobietami-fachowcami i dla młodszego pokolenia nie ma już znaczenia jaką płeć ma ten fachowiec.

W obszarze mostów, choć nie tylko, skutecznie zagospodarowała Pani obszar dotyczący historii budownictwa. Czy nadal „ratuje” Pani mosty?

Utworzyłam pierwsze na świecie PONTISEUM – miejsce poświęcone historycznym mostom, zbudowałam w Czerwińsku nad Wisłą Replikę Mostu Jagiełły z czasów bitwy pod Grunwaldem, współuczestniczyłam w odbudowie XIX-wiecznego mostu na terenie Fortu Bema w Warszawie i jestem otwarta na nowe inicjatywy „mostowe”.

Obecnie współpracuję ze Stowarzyszeniem Saperów Polskich i miłośnikami Czerwińska, aby rozpropagować to miasto jako miejsce pierwszej historycznej przeprawy mostowej zbudowanej przez polskich saperów. Ale różnych tematów jakimi się zajmuję jest wiele, choć nie wszystkie są tak atrakcyjne dla czytelników jak historia mostownictwa.

Co Pani osobiście uważa za swój największy sukces?

Nabranie dystansu do codziennych problemów, wypracowanie umiejętności pracy zawodowej poza domem – co należy czytać, że rozdzielam pracę zawodową i życie prywatne – pracuję w Instytucie, a w domu mam wiele innych zajęć, ale pozazawodowych.

Natomiast moje ostatnie osiągnięcie zawodowe to sukces mojego doktoranta, chłopaka na wózku inwalidzkim, który napisał i obronił w 2017 r. świetną rozprawę, która powinna służyć w poprawie dostępności infrastruktury transportowej dla osób z niepełnosprawnościami.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony