Partner serwisu

Będziemy mieli wodór, ale czy znajdą się klienci?

Magdalena Skłodowska 29.12.2021

Będziemy mieli wodór, ale czy znajdą się klienci?
fot. Pixabay
Polskie firmy bardzo chciałyby produkować zielony wodór, wciąż ogłaszane są nowe „wodorowe doliny" i wodorowe listy intencyjne. Ale w praktyce inwestorzy muszą sobie zadać pytanie: do czego ma służyć wodór, który wyprodukują już planowane elektrolizery?
Polska jest jednym z trzech głównych producentów wodoru w Europie i pięciu na świecie, jednak jest to wodór „szary", który niemal w całości idzie do procesów przemysłowych w zakładach azotowych, chemicznych i rafinerii. Tymczasem wodoru o klasie czystości pozwalającej na zastosowanie w innych gałęziach gospodarki mamy jak na lekarstwo. W planach jest postawienie do 2030 roku elektrolizerów o mocy nawet 2 GW , które wyprodukują czysty wodór z udziałem zielonej energii.

Już teraz prywatni inwestorzy przedstawiają pomysły na produkcję wodoru z odpadów, biomasy czy wprost z energii słonecznej i wiatrowej. Muszą się jednak zmierzyć z pytaniem, czy znajdzie się popyt na ten zielony, czysty wodór? Na razie rynek jest w powijakach.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje w grudniowym raporcie o wodorze na świecie na rozbieżność między obecnie planowanymi projektami a zapotrzebowaniem na produkcję zielonego wodoru. To pozostaje kluczową niepewnością dla przyszłej rozbudowy elektrolizerów.

Chętni są, ale nie mogą się zdecydować

Podobnie w Polsce, zainteresowanie elektrolizerami w Polsce jest duże, jednak samych projektów jest jak na lekarstwo. Potencjalni klienci nie zawsze mają sprecyzowane plany, do czego wykorzystają wodór.

– Dostajemy bardzo dużo pytań w sprawie dostawy elektrolizera. Mamy swój produkt – elektrolizer alkaliczny czyli rozwiązanie znane, bezpieczne i bardzo wydajne, bo łatwo adaptuje się do zmiennych warunków produkcji energii z OZE. Podstawowy moduł ma 200 kW mocy elektrycznej – mówi w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl Sławomir Halbryt, prezes Sescom.

– Najważniejsze jest określenie, do czego wodór ma służyć. Wodór powinien być produkowany blisko odbiorcy, bo koszt transportu jest wysoki – sam wodór jest lekki, można go sprężać, skraplać, jednak do tego potrzebujemy sporo energii - dodaje.

Drogie stacje i drogie autobusy...

– Samorządy bardzo aktywnie analizują w tej chwili możliwość wykorzystania wodoru, chociażby z tego powodu, że pakiet „Fit for 55” narzuca samorządom do 2030 roku praktyczną rezygnację z kupowania autobusów emisyjnych. Autobusy wodorowe mają przewagę nad elektrycznymi w kwestii zasięgu i czasu ładowania, jednak nakłady inwestycyjne na stacje tankowania wodorem są duże – wynoszą dziesiątki czy nawet setki milionów złotych na jeden hub.

Jacy są najwięksi producenci wodoru w Polsce? Kto ma elektrolizery? Kiedy możemy spodziewać się pociągów na wodór? Co z transportem paliwa? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl


PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
#Wodór w transporcie
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony