Partner serwisu

Budowa to nie front wojenny [WYWIAD]

Paweł Wrabec 28.11.2014

Budowa to nie front wojenny [WYWIAD]
fot. Piotr Kała, RI
Jestem przeciwnikiem kazuistyki. Jeśli strony podchodzą do realizacji kontraktu jak do działań wojennych to zawsze znajdą sposób aby się nie dogadać. Muszą się traktować po partnersku – mówi Michał Subocz, partner w Kancelarii Prawnej White & Case, który reprezentuje firmy budowlane w sądach.
Paweł Wrabec: Pokłosiem programu budowy autostrad były liczne roszczenia wykonawców wobec GDDKiA, których skala sięga 11 mld zł. Jaka ich część Pana zdaniem ma szansę być załatwiona w drodze ugody?

Michał Subocz: Większość tych roszczeń już jest sądzie i według mojej wiedzy tylko niewielki odsetek z nich ma szansę być załatwiona w drodze ugody. Spory te trafiają do jednego wydziału sądy cywilnego w Warszawie bardzo spowalniając jego pracę.

Jakie zostały popełnione błędy? Kto za ten stan rzeczy jest odpowiedzialny?

Zamawiający, ale i wykonawcy nie są bez winy. Źle się stało, że aż tyle inwestycji było realizowanych w jednym czasie, choć nie wiem, na ile publiczni inwestorzy mogli tego uniknąć. GDDKiA nie była w stanie przygotować projektów na tyle dobrym poziome, by mogły być realizowane bezproblemowo przez wykonawców. Ci ostatni rzucili się zlecenia na nie będąc do nich dobrze przygotowanym. Umowy, które zawierali, były dla nich skrajnie niekorzystne. Chodziło głównie o niesprawiedliwy podział ryzyk.

Już w takcie realizacji inwestor publiczny wykazywał się znikomą gotowością do ugodowego załatwiania pojawiających spornych kwestii. Natomiast inżynier kontraktu był postrzegany nie jako niezależny rozjemca lecz reprezentant zamawiającego. Niedawno uczestniczyłem w rozprawie, gdzie inżynier kontraktu zeznający jakoś świadek przyznał, że gdyby mu na to pozwolono, aż 80 proc. spornych sprawa rozstrzygałby podczas budowy i nie musiałby do sądu w ogóle chadzać.

Czy umowy podpisywane obecnie są lepsze?

Te, z którymi miałem do czynienia wciąż są jednostronne. Wprawdzie długo trwały rozmowy branży z GDDKiA i strony doszły do wspólnych konkluzji, ale wymiernego skutku tego do dziś nie ma.

A jak powinna wyglądać wzorcowa umowa. Może by uniknąć nieporozumień warto, tak jak robą to Amerykanie, doprecyzować w umowie wszystkie szczegóły, które mogą stać się zarzewiem sporu?

Jestem przeciwnikiem kazuistyki. Jeśli strony podchodzą do realizacji kontraktu jak do działań wojennych to zawsze znajdą sposób aby się nie dogadać. Muszą się traktować po partnersku, biorąc pod uwagę interes innych uczestników procesu inwestycyjnego. Strony nie powinni komunikować się poprzez prawników na sali rozpraw.

A jak według Pana takich radykalnych działań można uniknąć?

Najlepiej trzymać się sprawdzonych standardów FIDIC. Inżynier kontraktu powinien być prawdziwym rozjemcą. Spory, których nie potrafiłby zażegnać winny trafiać do komisji rozjemczej, a te najtrudniejsze do arbitrażu. Droga sądowa powinna być traktowana jako ostateczność.

PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Kryzys w budownictwie
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony