Partnerzy serwisu:

Coraz mniej towaru krąży po świecie z powodu wirusa z Wuhan

Aleksander Domański 23.02.2020

Coraz mniej towaru krąży po świecie z powodu wirusa z Wuhan
fot. Wikimedia CC BY–SA 3.0.
Choroba, która spowodowała śmierć ponad 2 tysięcy osób, zamknięcie w domach kilkudziesięciu milionów ludzi i ograniczenie do minimum ruchu pomiędzy prowincjami zaczyna coraz wyraźniej uderzać w produkcję i logistykę. Nawet jeżeli założymy, że uda się szybko opanować sytuację z rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2, to powrót do normalności potrwa jeszcze wiele miesięcy.
Już pod koniec stycznia agencja Bloomberg Economics oceniała, że największe problemy odczują eksporterzy i azjatyckie gospodarki sąsiadujące z Chinami. Scenariusz ten sprawdza się obecnie z pełną mocą.

Gdy Chiny kichają...

Według firmy analitycznej Alphaliner, w I kwartale przeładunki w chińskich portach drobnicy w kontenerach mogą zmaleć o 6 mln TEU, co będzie oznaczać uszczuplenie o 0,7 proc. wolumenu rocznych ich obrotów. Chińskie porty są otwarte, ale brakuje pracowników do obsługi terminali i transportu oraz ładunków. Z powodu wirusa z Wuhan zamknięte jest w Chinach 80 proc. fabryk. W najbliższym czasie wartość ta powinna spaść do 60 proc., ale to nadal większość fabryk w państwie, które jest największym eksporterem na świecie.

Organizacja Clecat wylicza, że co najmniej 31 rejsów dalekomorskich zostało anulowanych w bardzo krótkim czasie, co jest bezpośrednią konsekwencją wybuchu pandemii. Trzeba do tego doliczyć 61 rejsów wygaszonych, by złagodzić słaby popyt po chińskim Nowym Roku. Na trasie z Azji do Europy armatorzy zawiesili do tej pory 10 rejsów z powodu koronawirusa. Liczba pustych rejsów na tej trasie wzrosła do 54, co odpowiada 151 500 TEU wycofanej dodatkowej zdolności. Choć fabryki są pozamykane, to ładunki jeszcze spływają do portów, tworząc zatory. Kontenery piętrzą się na nabrzeżach chińskich terminali, które z braku personelu działają w trybie wakacyjnym. Według wstępnych szacunków Clecat ponad 25 głównych chińskich portów nie pobiera opłat za składowanie załadowanych kontenerów przez dłuższy okres wakacyjny.

– Sytuacja w Chinach to spore wyzwanie zarówno dla operatorów logistycznych, jak i ich klientów – przyznał w rozmowie z serwisem rp.pl członek zarządu Rohlig Suus Logistics Andrzej Kozłowski.

Mniej statków pływa, mniej pociągów jeździ, mniej samolotów lata. Światowy krwiobieg gospodarczy zwolnił tempo. Widać to choćby po belgijskim przykładzie.  

… to cały świat ma katar

– Połowa respondentów potwierdza trudności w produkcji, czy to tutaj, w Belgii, czy w Chinach. (...) Nasi członkowie poinformowali nas, że niektóre chińskie statki nie docierają już do portów belgijskich – powiedział przedstawiciel Agorii, Kevin Verbelen, cytowany przez "Brussels Times". Dodał, że do Belgii nie przyjeżdżają też pociągi z Chin z towarami w związku z zamknięciem przez Rosję granicy z Chinami pod koniec stycznia.

W Antwerpii znajduje się jeden z największych na świecie portów, do którego dociera każdego roku ogromna ilość towarów z Chin. – 75 proc. respondentów przewiduje również, że w nadchodzących miesiącach będą nadal napotykać trudności – powiedział Verbelen. Dwie trzecie respondentów zgłasza również problemy z dostawami z Chin (części zamienne, produkty), a ponad 70 proc. spodziewa się, że będzie je miała w przyszłości.

Oczywiście problemy mają absolutnie wszyscy, nie tylko Belgowie. Fiat przerwał produkcję modelu 500L w Serbii z powodu braku dostaw części z Chin. Fabryka ma wznowić produkcję jeszcze w tym miesiącu. W Korei Hyundai musiał zatrzymać cały zakład w Ulsan z powodu braku elektrycznych wiązek z Chin. Na cztery dni produkcję wstrzymał zakład Renault Samsung, któremu zabrakło części z Państwa Środka. Czasowe wstrzymanie ruchu zanotował także japoński zakład Nissana w Kyushu.

Volkswagen zmuszony został do przedłużenia zamknięcia na trzeci tydzień chińskich fabryk z powodu trudności z dostawami części oraz zakazem poruszania się w niektórych okręgach. Planuje uruchomienie produkcji 24 lutego w trzech zakładach w pobliżu Szanghaju i jednym okolicy Nanjing.

W zaatakowanej przez wirusa prowincji Hubei produkowanych jest ponad dwie trzecie wszystkich pojazdów w Chinach. Z naszego lokalnego punktu widzenia dodatkowym kłopotem jest fakt, że w Wuhan swój bieg zaczynają pociągi jadące do Europy.

Recesja u wrót

Wszystko to grozi spowolnieniem gospodarczym, a nawet recesją. – Dynamika chińskiego PKB stopniowo słabnie, potencjał dla wzrostu eksportu maleje, topnieje przewaga płacowo-kosztowa, a problemy widoczne są także na rynku nieruchomości oraz w funkcjonowaniu państwowych firm z przemysłu ciężkiego. Teraz doszedł problem koronawirusa oraz odizolowania regionu Wuhan – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Piotr Dmitrowski z Biura Badań i Analiz Banku Gospodarstwa Krajowego.

Ekspert z BGK ocenia, że I kwartale tego roku można już spodziewać się wyraźnego wyhamowania chińskiej gospodarki. Dmitrowski wskazuje, że złożą się na to czynniki związane z wydłużonym okresem świątecznym i tym, że po nim część fabryk nie wznowiła działalności. Negatywnie wpłyną też problemy logistyczne i zaopatrzeniowe.

Na chiński eksport wciąż negatywnie będą oddziaływać utrzymane w USA cła, a problematyczna może okazać się inflacja, która będzie ograniczać wzrost popytu wewnętrznego w Chinach (m.in. ze względu na wysokie ceny żywności).

– Dodatkowo Chińczycy ze strachu przed koronawirusem ograniczyli swoją aktywność, co będzie oddziaływać negatywnie na sytuację w sektorze usług oraz handlu detalicznego. W konsekwencji można oczekiwać znaczącego pogorszenia danych makroekonomicznych, które będą napływać z Chin w najbliższych miesiącach – prognozuje Dmitrowski.

Analityk przypomniał, że gospodarka Eurolandu jest silnie uzależniona od eksportu i importu z Chin. W efekcie chińskie problemy będą wywoływać zakłócenia w europejskim sektorze przemysłowym. W swoim komentarzu ekspert zaznaczył, że chińska gospodarka ma coraz większe znaczenie w skali globalnej. W efekcie wszelkie zaburzenia, zwłaszcza w sektorze przemysłowym, będą mieć negatywne konsekwencje w innych regionach świata. Możemy mieć do czynienia z efektem logistycznego domina.

Najgorsze przed nami?

– Kończy się szansa na to, żeby powstrzymać rozszerzanie się epidemii nowego koronawirusa – ostrzegł dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus. Dodał, że władze państw muszą działać szybko.

Tedros, zapytany podczas codziennego briefingu o to, czy epidemia znajduje się w "punkcie krytycznym", odpowiedział, że wierzy, że wirusa da się powstrzymać. – Okno możliwości jest coraz węższe, więc musimy działać szybko, zanim całkowicie się zamknie – dodał.

Dyrektor generalny WHO powiedział także, że trudno przewidzieć, jak będzie zmieniała się sytuacja w związku z epidemią. – Jeżeli dobrze zadziałamy, możemy zapobiec poważnemu kryzysowi, ale jeżeli zmarnujemy okazję, będziemy mieli poważny problem – stwierdził.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony