Partnerzy serwisu:

Dla budowlańców materiał, dla urzędników odpad. Czy kompromis jest możliwy?

Elżbieta Pałys 25.05.2020

Dla budowlańców materiał, dla urzędników odpad. Czy kompromis jest możliwy?
fot. GDDKiA
Destrukt asfaltowy, gruz betonowy czy tłuczeń to przykłady materiałów, które pozyskiwane w trakcie budowy z powodzeniem mogą być stosowane ponownie. I tak też są wykorzystywane. Dopóki jednak przepisy traktują je jako odpad, działanie, które sprzyja ochronie środowiska i oszczędnościom, w praktyce mnoży czasochłonne procedury administracyjne. Branża po raz kolejny upomina się, by to zmienić.
W procesie budowlanym, także tym związanym z przebudową i budową dróg czy modernizacją linii kolejowych, powstają materiały, które mogą być wykorzystane ponownie. Branża ma wiedzę, badania, a także wytyczne techniczne, które pozwalają na stosowanie „materiałów z odzysku” bez uszczerbku dla jakości powstających inwestycji. Ale w praktyce ponowne wykorzystanie pozyskanego w czasie budowy materiału bywa drogą przez mękę. Destrukt asfaltowy, gruz ceglany, gruz betonowy, a także tzw. kruszywo staroużyteczne, czyli tłuczeń, który w ramach inwestycji kolejowych, po oczyszczeniu, może być na nowo wbudowany w podtorze, są przez organy kontrolne traktowane jako odpad.

Nie odpad, lecz materiał

– Z pozycji wykonawców są to surowce – podkreśla Ewelina Karp-Kręglicka, dyrektor Biura Zakupów i Jakości w Budimex, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Wykonawców Nawierzchni Asfaltowych. Zwraca uwagę, że odpadem, w myśl przepisów, są substancje, których posiadacz pozbywa się lub zamierza się pozbyć. – My natomiast tych materiałów nie zamierzamy się pozbywać, chcemy je ponownie wbudować – mówi.

Nazywanie czegoś materiałem lub odpadem to nie jest oczywiście kwestia słownika. Dla wykonawcy praca z „odpadem” oznacza konieczność przeprowadzenia czasochłonnego procesu administracyjnego. Trzeba m.in. pozyskać zezwolenie na zbieranie i/lub przetwarzanie tego co zostało pozyskane, należy także spełnić wymagania dotyczące magazynowania odpadów, które jest możliwe tylko przez określony czas.

– Zgodnie z ustawą te procedury trwają od miesiąca do dwóch, ale w praktyce jest to nawet do pół roku – mówi Ewelina Karp-Kręglicka. – Jeśli realizujemy kontrakt, który trwa maksymalnie dwa lata, nie możemy sobie pozwolić, by tyle czasu czekać. Tymczasem dopóki nie uzyskamy prawomocnej decyzji dotyczącej gospodarowania „odpadami”, nie możemy rozpocząć prac budowlanych związanych z wykorzystaniem materiałów wtórnych. To w znaczącym stopniu hamuje całą inwestycję – wskazuje.

Ograniczenia składowania

Dodatkowy problem wiąże się z tym, że przepisy środowiskowe nie definiują miejsca wytworzenia odpadów, co rodzi możliwość różnych interpretacji tego zagadnienia. Organy inspekcji ochrony środowiska wiążą odpad z miejscem jego wytworzenia, ograniczając je do granic objętych pozwoleniem na budowę. W przypadku inwestycji liniowych to kolejny praktyczny problem.

Jeśli mamy do czynienia z inwestycją kolejową, na której pozyskujemy kruszywo, które będziemy chcieli ponownie wykorzystać, przed ponownym użyciem musimy je oczyścić. Zgromadzony tłuczeń trzeba w międzyczasie składować. Nie ma na to miejsca w pasie realizacji inwestycji – potrzebne są place składowe (najczęściej usytuowane poza terenem objętym pozwoleniem na budowę), na które materiał zostanie przewieziony. – Żeby to zrobić, jesteśmy niejako zmuszeni do sklasyfikowania kruszywa staroużytecznego jako odpad, co wiąże się z koniecznością pozyskania decyzji w zakresie gospodarowania odpadami. Tymczasem prowadzimy tą procedurę tylko po, żeby móc czasowo magazynować to, co de facto za chwilę z powrotem będziemy chcieli wbudować w podtorze. I znów czekamy dwa miesiące lub więcej na uregulowanie formalnoprawne tych czynności – tłumaczy przedstawicielka Budimeksu.

Inny przykład z budowy drogi: jeśli mamy inwestycję drogową złożoną z odcinków A, B i C, a generalny wykonawca odpowiada za realizację pierwszego i trzeciego z nich, nie może bez przejścia specjalnych procedur „odpadowych” wykorzystać np. gleby niezanieczyszczonej pozyskanej na odcinku pierwszym ("A"), do wykonania nasypów na swoim drugim kontrakcie (”C”), w tym samym ciągu drogi. – Na pierwszym kontrakcie gleba nie byłaby odpadem, na drugim – mimo że to ten sam materiał – już tak – tłumaczy Ewelina Karp-Kręglicka.

– Nie możemy wybudować nawet drogi technologicznej z wykorzystaniem na przykład gruzu betonowego pochodzącego z rozbiórki budynku – mówi przedstawicielka wykonawcy – ponieważ część organów ochrony środowiska uważa, że w ten sposób dokonujemy przetwarzania odpadów, co wiąże się z koniecznością uregulowania w formie zezwolenia dla takich czynności.

Produkt uboczny?

Branża – w tym przypadku mówiąc jednym głosem z inwestorem – od dawna apeluje o pozbawienie statusu odpadu materiałów, które mogą być (i są) powszechnie wykorzystywane w budownictwie. Na razie bez efektu. – Takie rozwiązanie jest konieczne, by ostatecznie uporządkować sytuację i pozwolić gospodarce sprawniej i szybciej się rozwijać – przyznaje Ewelina Karp-Kręglicka.

Zmiana ustawy jest docelowo niezbędna, ale w oczekiwaniu na nią można przyjąć inne rozwiązanie – uznać wskazane materiały, takie jak m.in. destrukt asfaltowy, gruz betonowy czy tłuczeń kolejowy, za produkt uboczny – proponuje branża.

Produkt uboczny to przedmiot lub substancja, która powstaje w wyniku procesu produkcyjnego, ale nie jest jego podstawowym celem. Uznanie materiałów, które powstają w wyniku np. frezowania nawierzchni za produkt uboczny pozwoliłoby uniknąć długich procedur ułatwiając jego ponowne użycie. Zamiast oczekiwania na decyzje zezwalające na magazynowanie, przetwarzanie itp. wystarczyłoby wówczas zgłoszenie uznania materiału za produkt uboczny, choć również w drodze decyzji. Nie byłoby jednak ograniczeń czasowych w magazynowaniu materiałów wtórnych, nie trzeba by było też prowadzić ewidencji i kart odpadu. Problem w tym, że „produkt uboczny” z definicji jest następstwem procesu produkcyjnego, tymczasem organy inspekcji środowiska za taki nie uznają procesu budowlanego.

O wydanie odgórnej interpretacji, która pozwoliłaby traktować budowę jak proces produkcyjny do ministra klimatu zaapelowały niedawno organizacje branżowe – Polskie Stowarzyszenie Wykonawców Nawierzchni Asfaltowych wspólnie z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Drogownictwa, Polskim Związkiem Pracodawców Budownictwa i Polskim Kongresem Drogowym.

W skierowanym do przedstawiciela rządu apelu zwróciły się także o zainicjowanie prac legislacyjnych w celu wydania rozporządzenia określającego szczegółowe kryteria dotyczące uznania przedmiotu lub substancji za produkt uboczny w stosunku do materiałów, które są wytwarzane na budowach i mogą być zastosowane ponownie.

„Wnioskujemy również, o zmiany w stosowanych rozporządzeniach Ministra Środowiska, które już na etapie przygotowania inwestycji, a szczególnie, w wydawanych decyzjach DUŚ, powodują, że pełnowartościowe materiały i elementy budowlane klasyfikowane są jako odpady” – napisały organizacje.

Istotne jest także rozszerzenie granicy dotyczącej miejsca wytwarzania odpadu do terenu gminy lub województwa, na którym jest on wytworzony. Rozwiązałoby to na przykład problem związany z pozyskiwaniem decyzji administracyjnych tylko w związku z koniecznością magazynowania materiałów wtórnych poza terenem budowy. – Na przetwarzanie „odpadu” i tak byśmy musieli pozyskiwać decyzje, ale już bez czekania moglibyśmy rozpocząć wstępne magazynowanie materiałów w miejscu, gdzie one będą przetwarzane – mówi przedstawicielka Budimeksu reprezentująca również PSWNA.

Sami sobie szkodzimy

Ewelina Karp-Kręglicka zwraca przy okazji uwagę na jeszcze jeden aspekt. Polityka unijna zmierza w kierunku ograniczenia wpływu odpadów na środowisko. Chodzi o to byśmy docelowo unikali wytwarzania odpadów, a te, które powstają wykorzystywali jako zasób. Przy obecnym traktowaniu użytecznych w budownictwie materiałów jako odpadów sami powodujemy, że nasze statystyki w zakresie produkcji odpadów w Polsce niekorzystnie rosną.

Nie trzeba dodawać, że w grę wchodzą także kwestie finansowe. Materiały z recyklingu, to znacznie mniejszy koszt dla inwestora.

– W ciągu ostatnich lat przeprowadziliśmy wiele badań, które potwierdzają przydatność materiałów, takich jak choćby granulat asfaltowy przy wykonywaniu także warstw ścieralnych. Wkrótce, ze względu na upływający czas i obniżone w związku z tym właściwości funkcjonalne nawierzchni, na dużą skalę będziemy musieli wymieniać warstwy ścieralne na drogach budowanych kilkanaście lat temu. Aż się prosi, by te mieszanki z powrotem tam zastosować – podsumowuje Ewelina Karp-Kręglicka.

Branża jest pewna, że poprzez wprowadzenie w sposób zrównoważony rozwiązań sprzyjających ponownemu wykorzystaniu materiałów wytwarzanych na budowach, nasza gospodarka w obszarze inwestycji będzie rozwijać się znacznie szybciej. 

O pilne zajęcie się tym problemem, podczas wideokonferencji z udziałem ministra infrastruktury 22 maja, zaapelował Adrian Furgalski, przewodniczący Railway Business Forum.
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Kongres Infrastruktury Polskiej 2020
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony