Partnerzy serwisu:

Egzamin z bezpieczeństwa na budowach w czasie pandemii zaliczony

Elżbieta Pałys 12.06.2020

Egzamin z bezpieczeństwa na budowach w czasie pandemii zaliczony
fot. Pixabay
W pierwszych miesiącach pandemii place budów zdały egzamin z szerzej pojętego bezpieczeństwa. Rygory sanitarne trzeba jednak zachowywać nadal, a utrzymywanie dyscypliny w tym zakresie, przy wprowadzanych poluzowaniach w przestrzeni ogólnej, jest nie lada wyzwaniem. W rozmowie z naszym portalem między innymi o tym opowiada Bartosz Wiśniewski, dyrektor Pionu BHP w firmie Erbud, która przewodniczy Porozumieniu dla bezpieczeństwa w budownictwie. Jak mówi, dotychczas w ramach Porozumienie nie było zakażeń koronawirusem. Co ciekawe, zaobserwowano także mniejszą liczbę wypadków na budowach.
Elżbieta Pałys, RynekInfrastruktury.pl: Erbud przejął prezydencję w Porozumieniu dla Bezpieczeństwa w Budownictwie w bezprecedensowym okresie. Czy pandemia spowodowała, że pojęcie „bezpieczeństwo na budowach” nabrało innego znaczenia?

Bartosz Wiśniewski, dyrektor Pionu BHP w firmie Erbud: Pandemia na pewno zmieniła realia na budowach i pojęcie bezpieczeństwa zyskało nowy obszar do zaopiekowania, związany z reżimami sanitarnymi. Mimo pandemii nie zapominamy jednak o dotychczasowych priorytetach związanych z zachowaniem bezpieczeństwa pracujących tam ludzi i eliminowaniem zagrożeń, które zagrażają ich życiu i zdrowiu, a związane są z procesem wykonywania prac niebezpiecznych.

Myślę, że to wyzwanie związane z koronawirusem nie zmieni planów i celów, które zakładaliśmy sobie na 2 lata prezydencji w Porozumieniu, a jedynie uzupełni je o nowe obszary.

Koronawirus zmienił rzeczywistość na budowach. Czy firmy jedynie dostosowywały się do zaleceń sanitarnych czy wypracowywały także własne praktyki na potrzeby nowych zagrożeń?


Od początku pandemii firmy należące do Porozumienia były w ścisłym kontakcie i wymieniały się doświadczeniami, dobrymi praktykami, procedurami wdrażanymi na budowach. Tempo i dynamika rozwoju pandemii, zmieniające się z dnia na dzień wytyczne i rozporządzenia, niepewność związana z tym nowym zjawiskiem przyczyniły się do jeszcze większego scementowania naszej współpracy.

Nigdy nie stosowaliśmy się jedynie do odgórnych zaleceń sanitarnych. Wytyczne oraz przepisy rozporządzeń nie trafiają do ludzi. Na budowach Porozumienia mamy kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nie możemy pozwolić sobie na różne interpretacje przepisów. Dlatego opracowaliśmy 6 plakatów – wytycznych w formie graficznej obrazujących najważniejsze zalecenia. Dotyczyły odległości 1,5 m pomiędzy stanowiskami pracy; zasad związanych z organizacją wejść/wyjść z budowy, organizacją dojazdów, spotkań, przerw śniadaniowych, zaopatrzenia budów w środki do dezynfekcji; przestrzegania higieny i organizacji pracy w biurze; używania i dezynfekcji maseczek; właściwego używania rękawiczek oraz podstawowych zasad w miejscu pracy w uzupełnieniu o najnowsze wytyczne.

Wszystkie plakaty były udostępnione na budowach w wersji polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej i angielskiej. Każda z firm dbała o wdrożenie ich w pełnym zakresie. Z perspektywy czasu wiemy, że był to właściwy kierunek i zostały one bardzo dobrze odebrane. Plakaty powstawały w ekspresowym tempie, bo dynamika zmian była bardzo duża, musiały być też aktualizowane.

W kwestii wytycznych na bieżąco współpracowaliśmy także z różnymi instytucjami, wymienię tu choćby: GDDKiA, GIP, PZPB, Ministerstwo Rozwoju czy Związek Zawodowy Budowlani. Ciekawym zjawiskiem społecznym jest to, jak w tym trudnym czasie cała branża się zjednoczyła, współpraca wykonawców, dostawców i inwestorów była bardzo widoczna.

A jak układała się współpraca na linii pracodawca – pracownik?

Na początku pandemii nasza firma zdecydowała się na organizację szkoleń na temat zasad związanych z pandemią. Po to, by ludzie wiedzieli, jakie działania mogą zmniejszyć ryzyko zakażenia, ale również po to, by umieli postępować w razie przypadku podejrzenia zakażenia koronawirusem.

Na dużych budowach wprowadziliśmy prewencyjne pomiary temperatury przez ratowników medycznych. Może to nie ma określonej skuteczności w zapobieganiu wykrycia przypadków koronawirusa, ale widzimy wiele pozytywów związanych z tym działaniem. Świadomość ludzi wzrosła, dzięki temu nikt już nie przychodził z podwyższoną temperaturą, zakatarzony czy kaszlący na budowę.

Wprowadzenie ratowników wykonujących pomiary połączone z prewencyjnymi pytania na temat objawów i kontaktu z osobą zakażoną wypracowały wśród pracowników samodyscyplinę i współodpowiedzialność za innych. Procedury dezynfekcji przed wejściem na budowę i w trakcie pracy, a więc przede wszystkim dostępność środków dezynfekcyjnych stały się standardem na wszystkich budowach.

W jaki sposób epidemia wpłynęła na możliwość szkolenia, a także kontrolowania i egzekwowania zasad BHP? Czy łatwo dbać o tę sferę jednocześnie unikając bezpośrednich spotkań?

Pandemia nie wpłynęła znacząco na możliwość kontrolowania i egzekwowania zasad BHP. Nie może mieć też wpływu na pozostałe aspekty bezpieczeństwa ludzi pracujących na budowach. Nasze organizacje są tego świadome i nikt ani na chwilę nie zmniejszył wymagań, a tym samym sposobu kontrolowania i egzekwowania zasad BHP.

Na budowie jest możliwość zachowania bezpiecznych odległości lub używania środków ochrony osobistej, więc nie było z tym problemu ani przez chwilę. Nie widzę również tendencji, by wykorzystano ten czas na zmniejszenie standardów na budowach.

W kwestii szkoleń oczywiście wykorzystujemy dostępne narzędzia pozwalające, w miarę możliwości, przeprowadzić takie szkolenia w formie wideokonferencji, na budowach szkolenia informacyjne mogą odbywać się na świeżym powietrzu, ale również są możliwości zorganizowania mniejszych grup z zachowaniem wszystkich obowiązujących zasad.

Mimo że przepisy w dobie pandemii pozwalają na wydłużenie czasookresów szkoleń, my z tej możliwości nie skorzystaliśmy. Szukaliśmy innych, alternatywnych form dotarcia z wiedzą do pracowników, by utrzymać poziom świadomości na jak najwyższym poziomie. Oczywiście instruktaży stanowiskowych nie uda się przeprowadzić w innej formie niż tradycyjna, ale wdrożone zasady bezpieczeństwa pozwalają go zrealizować.

Czy można powiedzieć, że bezpieczeństwo sanitarne nie przysłoniło innych, „zwykłych” zagrożeń na budowach, na podobnej zasadzie jak w sferze zdrowia, gdzie bojąc się COVID-19, przestaliśmy leczyć inne choroby? Dało się zaobserwować jakieś tendencje w statystykach wypadkowych?

Troska o bezpieczeństwo sanitarne nie przysłoniła innych „tradycyjnych” zagrożeń na budowach. Moje osobiste spostrzeżenia skłaniają mnie do wniosku, że wiele osób dokonało autorefleksji i spotykamy się z większym zrozumieniem problematyki „tradycyjnego” BHP. Nie widzimy również spadku zaangażowania nadzoru w sprawy BHP, a to jest kluczowe do wywierania presji na pracownikach i naszych podwykonawcach.

Bezpieczeństwo na budowie to proces ciągły. Zmienność sytuacji, fluktuacja podwykonawców sprawiają, że o te aspekty trzeba dbać codziennie. Za nami już 3 miesiące pandemii, gdybyśmy odpuścili, efekty spadku poziomu bezpieczeństwa musielibyśmy odczuwać przez kolejne lata.

Ze statystyk Porozumienia wynika, że w ostatnich miesiącach odnotowaliśmy mniejszą liczbę wypadków r/r. Wśród podwykonawców nawet powyżej 35%. Pocieszające jest to, że odnotowaliśmy również mniej wypadków ze skutkami tragicznymi oraz o takim potencjale. Niekoniecznie jest to spowodowane mniejszą liczbą pracowników na budowach – poprawę wskaźników wypadkowych obserwowaliśmy już w styczniu i lutym, zanim zaczęła się pandemia. W początkowym okresie pandemii wszyscy odnotowaliśmy chwilowy spadek liczby osób na budowach o ok. 20-25%, ale po 2-3 tygodniach sytuacja wróciła do stanu sprzed pandemii.

Czy wśród zasad wprowadzonych na budowach w związku z koronawirusem są takie, które mogą tam zagościć na stałe? Czy można się spodziewać w tym zakresie rekomendacji ze strony Porozumienia na rzecz bezpieczeństwa w budownictwie?

Uważamy, że na stałe już zostanie z nami dezynfekcja rąk, dezynfekcja powierzchni dokonywana przez firmy sprzątające czy rozwiązania związane z organizacją pracy, przerwami śniadaniowymi, obiadowymi. Na pewno będziemy chcieli utrzymać wszystkie dotychczasowe zalecenia ujęte na naszych plakatach.

Zauważamy jednak, że im więcej luzowania obostrzeń przez państwo, tym coraz trudniej o zachowanie dyscypliny wśród ludzi. Okres wzajemnej współodpowiedzialności i ostrożności jest już, niestety, za nami. Teraz dopiero jest wyzwanie, by utrzymać te często proste, a arcyważne zasady i przestrzegać ich w celu przeciwdziałania zakażeniom na budowach.

W Porozumieniu nie mieliśmy przypadków zakażeń na budowach, ale wszyscy czuli powagę sytuacji. I nie chodzi o panikę, wszyscy chcemy pracować normalnie, tylko o to, żeby zachować podstawowe minimum, które w istotny sposób ogranicza możliwości zakażania, a tym samym pozwoli nam wykonywać prace na budowach.
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport