Partnerzy serwisu:

Elżbieta Burliga, First Data: Kobiet w branży jest zbyt mało

Magdalena Wosińska 05.06.2018

Elżbieta Burliga, First Data: Kobiet w branży jest zbyt mało
fot. Pixabay
Elżbieta Burliga od początku kariery związana jest z szeroko rozumianym rynkiem kart płatniczych. Ubolewa, że w branży wciąż jeszcze jest za mało kobiet, a to przecież różnorodność jest siłą zespołu. Apeluje przy tym: „Zachęcam moje koleżanki do odważnego włączania się w projekty techniczne, do nauki poprzez doświadczenie. Do praktykowania tego, czego nauczyłyśmy się i co mamy w głowach”.
Magdalena Wosińska: Cyfryzacja, automatyzacja, samoobsługa kształtują infrastrukturę transportową naszego otoczenia. W jaki sposób będzie się kształtowała infrastruktura płatnicza dla miast XXI wieku?

Elżbieta Burliga, dyrektor ds. rozwoju biznesu First Data Polska: Miasta starają się wychodzić naprzeciw potrzebom mieszkańców również w kontekście nowych płatności. Nowe technologie i rozwiązania płatnicze to obecnie już nie tylko karty płatnicze, w tym te najbardziej popularne w Polsce, potocznie nazywane zbliżeniowymi. To aplikacje bankowe, Google Pay czy Apple Pay, polski system BLIK czy aplikacje mobilne wykorzystywane do wnoszenia opłat za różnego rodzaje usługi – opłatę za parking, wypożyczenie roweru lub kupno biletu. Miasta wdrażają obsługę nowoczesnych form płatności wszędzie tam, gdzie pojawia się potencjalny klient. Dobrym przykładem są podmioty administracji publicznej, jak np. urzędy – już dzisiaj ponad 50% urzędów administracji samorządowej posiada urządzenia do akceptacji płatności kartą czy Blikiem. Nowymi metodami płatności opłacimy bilet, zapłacimy podatki w opłatomatach w urzędach czy w sądach, postój w strefie parkowania czy na zamkniętych parkingach. Coraz częściej terminale POS możemy spotkać w szpitalach, ośrodkach zdrowia czy placówkach typu żłobki i przedszkola. W większych miastach standardem staje się obsługa kart w strefach parkowania.

Jeżeli podmioty zarządzające miastem będą w stanie wypracować wspólną strategię, chociażby zmierzającą do zmniejszenia ruchu samochodowego w miastach w oparciu o rozwiązanie tokenizacji, to nic nie stoi na przeszkodzie aby pasażer posługujący się kartą czy aplikacją w smartfonie mógł w zamian za skorzystanie z komunikacji miejskiej zostawić swój samochód na parkingu typu Park&ride nie ponosząc dodatkowych opłat. Wykorzystamy token, który będzie jego identyfikatorem. Kolejnym krokiem może być również budowanie wspólnych platform internetowych, na których mieszkaniec logując się do systemu będzie miał dostęp do własnych zobowiązań i płatności na rzecz miasta wraz z całym wachlarzem nowoczesnych rozwiązań płatniczych. Instalacja terminali w różnych jednostkach miasta pozwoli np. na wykorzystanie karty jako naszego identyfikatora, podobnie jak w przyszłości e-dowód.

Jednak pamiętajmy o tym, że nowoczesność nie może wykluczyć żadnej grupy społecznej, dlatego też zmiany powinny być ewolucyjne, a nie rewolucyjne. Zawsze będzie grupa, która najchętniej zapłaci gotówką.

Na ile Pani poprzednie doświadczenie zawodowe było pomocne w zorientowanie się wokół branży transportowej?

Moja kariera od początku związana jest z szeroko rozumianym rynkiem kart płatniczych. Przez lata ten rynek się zmienia, a nowe technologie wymuszają ciągłe podnoszenie kwalifikacji i nieustającą naukę. Zawsze starałam się angażować w nowe projekty, które dla rynku płatności były „tymi pierwszymi”. To wymuszało dokształcanie, zwłaszcza w zakresie rozwiązań technicznych – często odległych od tematu kart płatniczych. Sprzedaż nowych rozwiązań płatniczych opartych na nowych technologiach wymaga znajomości przynajmniej ich podstaw. Chcąc być partnerem w rozmowach z potencjalnymi klientami, koniecznością stało się poszerzenie wiedzy z zakresu chociażby rozwiązań kasowych, urządzeń infrastruktury komunikacyjnej, urządzeń typu biletomaty czy maszyny vendingowe.

Moją przygodę z płatnościami w transporcie rozpoczęłam 10 lat temu, wdrażając pierwsze biletomaty we Wrocławiu. Wtedy to była nowość i wszyscy uczyliśmy się poprzez doświadczenie. Udało się, a po 10 latach mam przyjemność wdrażać, również we Wrocławiu, najnowocześniejszy system biletowy w kraju, w którym karta płatnicza jest nośnikiem biletu. Cieszę się i czuję ogromną satysfakcję, tym bardziej, że kobiet w takich projektach jest niewiele. W fazie przygotowania rozwiązania czy wdrożenia są to z reguły panowie. A szkoda.

Które „kobiece” cechy przydają się tutaj? Co takiego kobiety wnoszą?

Uważam, że w tak skomplikowane projekty wnosimy często spokój, opanowanie, a umiejętność rozładowania negatywnych emocji w zespole jest naszą siłą. Zauważyłam, że często to właśnie kobieta szuka prostych rozwiązań w trudnych sytuacjach dla zespołu i jest w stanie pogodzić interesy różnych stron. Skupiamy się na realizacji celu, a nie na szukaniu przyczyn braku sukcesu czy postępu w pracach.

Zachęcam moje koleżanki do odważnego włączania się w projekty techniczne, do nauki poprzez doświadczenie. Do praktykowania tego, czego nauczyłyśmy się i co mamy w głowach. Różnorodność jest siłą zespołu, więc bądźmy ich częścią.

Co jeszcze można zrobić, by obecność kobiet w branży infrastrukturalnej była bardziej powszechna?

Na pewno pokazujmy młodszym koleżankom te spośród nas, którym się udało i które czerpią zadowolenie i satysfakcję z tego, co robią. Dzielmy się wiedzą i doświadczeniem. Dobrym rozwiązaniem mogą być też programy mentorskie, z zaangażowaniem uczelni i tych pań, które odniosły sukces w zawodzie. Promujmy się nawzajem, tak jak to robią Panowie. Chwalmy się sukcesami, bo często to co dla nas wydaje się być codziennością dla innych może być inspiracją.

Ale jestem dobrej myśli. Polskie uczelnie są pełne kobiet na kierunkach jeszcze niedawno uważanych za typowo męskie. Panie doskonale sobie radzą. Mam nadzieję, że będą miały dość siły i odwagi, aby teorię przełożyć na praktykę.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony