Partner serwisu

Erbud: Pierwszy szok za nami. Budowy bez opóźnień

Łukasz Malinowski 15.03.2022

Erbud: Pierwszy szok za nami. Budowy bez opóźnień
Branża budowlana boryka się z niedoborem pracowników i utrudnionym dostępem do materiałów od lat. Wojna w Ukrainie sytuacji nie poprawia, ale póki co nie stanowi zagrożenia dla realizowanych kontraktów. – Wojna trwa dwa tygodnie, pierwszy „szok” mamy już za sobą, a budowy realizujemy zgodnie z harmonogramami – mówi Dariusz Grzeszczak, prezes Grupy Erbud.
Łukasz Malinowski, Rynek Infrastruktury: Agresja Rosji na Ukrainę była zaskoczeniem dla wszystkich. W jaki sposób zareagował Wasza firma? Czy oznaczało to np. pojawienie się problemów w realizacji kontraktów?

Dariusz Grzeszczak, prezes Grupy ERBUD:
Erbud zawsze miał zwrócone oczy ku Europie Zachodniej – interesowały nas Niemcy, Francja, Belgia, Holandia. Nie prowadziliśmy i nie prowadzimy żadnych inwestycji w Ukrainie, Białorusi czy Rosji. Nie sprowadzamy żadnych materiałów budowlanych z tamtych rynków, choć oczywiście nasi dostawcy mogą korzystać z tamtejszych komponentów – przecież przez lata budowaliśmy tę „globalną wioskę”.

W Erbudzie pracuje garstka Ukraińców, wypłaciliśmy każdemu po 2000 zł, akceptowaliśmy nieobecność w pracy, oferowaliśmy pomoc. Obawialiśmy się jeśli już, to skompletowania załogi u naszych podwykonawców – to łącznie 1300 pracowników z Ukrainy, którzy każdego dnia wychodzą na budowy Erbudu. Za wcześnie by coś więcej powiedzieć – jakaś część wyjechała walczyć, jakaś na granicę po rodzinę i wróciła na budowę, żeby na tę rodzinę zarabiać.

Czy problem braku rąk do pracy może się jeszcze pojawić?

Sprzyja sezonowość – trwa lekka bo lekka, ale zima, dopiero latem budowy zaczną pracować pełną parą. Natomiast branża boryka się z niedoborem pracowników od lat, nauczyliśmy się sobie radzić. Eksperci kreślili na początku pandemii w marcu 2020 r. czarne scenariusze, wieszczyli zamknięcia budów i spadek zamówień, a okazało się szybko, że właściwie cała branża odnotowała rekordowe wyniki za tamten rok.

Jednym z bardzo wyraźnych skutków wojny jest wzrost cen ropy naftowej. Jakie ma on przełożenie na branże budowlaną?

Oprócz kubatury, która jest fundamentem naszej działalności, jesteśmy liderem w OZE, mamy mocną pozycję w serwisie dla przemysłu – to obszar odporny na wahania koniunktury, więc wzrost cen ropy w tym zakresie nas nie dotknie. Co do codziennego funkcjonowania firmy i obsługi naszej floty – oczywiście nie umiemy nadal budować zdalnie, ale biura i back office zdążyły przez te dwa lata przyzwyczaić się do wideokonferencji. By podpisać kontrakt nie jeżdżą na drugi koniec polski samochodem, ale zasiadają przed monitorem.

Na szczęście nie „wisimy” na kontraktach drogowych, stanowią niewielki procent portfela – S3, duży projekt realizowany przez „Onde” wkroczył w finalną fazę. Wzrost cen asfaltu nie będzie więc istotnym problemem dla finansów grupy.

Erbudowi pomaga więc dywersyfikacja działalności i aktywność w różnych obszarach krajowego rynku. A jak to wygląda poza Polską?

W Niemczech mamy prawie 1000 pracowników, dwie silne spółki serwisowe, na które sytuacja na Ukrainie nie ma żadnego wpływu – to segment bardzo stabilny, spokojny, odporny na wszelkie kryzysy, zmiany koniunktury. W obszarze kubaturowym działamy głównie w Nadrenii-Westfalii, budowy trwają zgodnie z harmonogramem. Jesteśmy w Niemczech w procesie transformacji, umacniamy holding, zmieniliśmy nazwę GWI na MOD21, czym wzmacniamy nasze zasoby w segmencie budownictwa modułowego z drewna. Czekamy na taśmę produkcyjną, a pełną parą ruszymy na koniec roku. Myślę, że do tego czasu sytuacja w Europie się o ile nie poprawi, to na pewno ustabilizuje.

Na ile poważne są zagrożenia związane ze wzrostem cen i ograniczeniem dostępności materiałów budowlanych?

Na rynku niedoborów materiałów pracujemy od dawna, skokowy spadek dostępności nastąpił w 2020 r. i właściwie nie wrócił do przedpandemicznych czasów. Mimo to, jako wielkiemu graczowi z 31-letnią historią, udaje nam się minimalizować skutki tych niedoborów. Mamy wypracowane wieloletnie relacje z dostawcami. Co do cen – co było zakontraktowane już kupiliśmy, a przy nowych kontraktach ostrożnie kalkulujemy i liczymy.

Czy jest zagrożenie zatrzymania prac budowlanych na obecnie realizowanych kontraktach?

Jeśli chodzi o niedobory pracowników czy rosnące ceny materiałów – na razie nie widzę takiego zagrożenia. Wojna trwa dwa tygodnie, pierwszy „szok” mamy już za sobą, a póki co budowy realizujemy zgodnie z harmonogramami.

Czy w dłużej perspektywie kluczowe będzie uruchomienie środków z KPO? Czy będziemy potrzebowali tych środków teraz bardziej niż kiedykolwiek.

Każde inwestycje w infrastrukturę są w interesie naszej branży.
PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Wojna Rosja - Ukraina
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony