Partnerzy serwisu:

Furgalski: Czeka nas kilka lat odbudowy po koronawirusie

Łukasz Malinowski 24.03.2020

Furgalski: Czeka nas kilka lat odbudowy po koronawirusie
fot. ZDG TOR
Koronawirus z ogromną siłą odbija się na branży transportowej. W pierwszej kolejności ucierpiało lotnictwo, ale teraz negatywne skutki pandemii odczuwają wszyscy: od firm logistycznych, po operatorów komunikacji miejskiej. O konsekwencjach pandemii COVID-19 rozmawiamy z Adrianem Furgalski, prezesem zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Łukasz Malinowski, Rynek Infrastruktury: Jak oceniasz przygotowanie polskiego sektora transportowego na tak nietypową sytuację jak pandemia koronwirusa?

Adrian Furgalski, prezes zarządu, Zespół Doradców Gospodarczych TOR: Nikt nigdzie na to nie był przygotowany, bo takiej sytuacji w normalnie funkcjonującym świecie, że się nagle odcina granice, zabrania przemieszczania nie było. To jest rola specjalistów wirusologów jakie należy podejmować działania i jak w związku z tym jaki rodzaj transportu ma funkcjonować. Transport jak i cała reszta życia gospodarczo-społecznego musi przyjmować rozkazy płynące z góry i się dostosowywać. Trzeba jednak zaznaczyć, że przy takich zachwianiach z jakimi mamy do czynienia dzisiaj, transport to branża, która odczuwa je jako pierwsza i odczuwa dosyć mocno.

Kto z sektora transportowego najlepiej sobie poradził z sytuacją?

Myślę, że to nie miejsce na rozdawanie medali. Logistyka zwłaszcza dzisiaj ma kapitalne znaczenie, bo utrzymuje płynność dostaw. To ważne, bo pomijając minioną już szczęśliwie panikę wykupywania ryżu czy makaronu, nie ma z tym problemu, a braki w zaopatrzeniu tylko zaszkodziłyby i tak nie najlepszej z każdym dniem kondycji psychicznej Polaków. I to działa, a przecież tam też pracują osoby, które się boją o siebie a muszą być na pierwszym froncie walki. Jeżeli chorzy zaczną się pojawiać także w tych miejscach i trzeba będzie zawieszać działalność wysyłając kierowców czy załogi na kwarantannę, pojawienie się poważnych problemów jest oczywiste.

Czy sposób zorganizowania powrotu Polaków do kraju w ramach operacji #LOTdoDomu został dobrze przemyślany i sprawnie wdrożony? Dlaczego krótszych relacjach na szerszą skalę nie wykorzystano transportu autobusowego i kolejowego?

Na początku dwie ważne sprawy, o których czytam w wielu miejscach. Akcja #LOTdoDomu nie jest żadną ukrytą pomocą publiczną dla firmy. Wystarczy znać koszty uruchomienia samolotu na dalekiej trasie, pomnożyć sobie liczbę miejsc ze stałymi cenami biletów żeby wiedzieć, że dopłata rządu pozwala firmie wyjść w tej operacji na zero. Po drugie, wirusolodzy dopuszczają taką formę transportu pod warunkiem zachowania rzecz jasna odpowiednich procedur przed i po locie. Takie akcje uruchomiła Lufthansa, KLM czy Aeroflot. Mnie raziły zdjęcia zatłoczonego po przylotach Okęcia i fakt rozpuszczania potem ludzi samopas. Te błędy – niestety za późno – naprawiono.

Jak zareagował transport organizowany przez samorządy? Czy zmiany wprowadzono dostatecznie szybko i czy były one zasadne.

Czasy są nienormalne, więc trudno by transport funkcjonował normalnie skoro mamy spadki liczby podróżnych sięgające 70-80 proc. Ograniczanie kursów nie może być jednak robione na ślepo, tylko z uwzględnieniem aktualnych potoków. W godzinach szczytu cięć jednak mamy zazwyczaj mniej. I to co rzecz jasna najważniejsze, rozrzedzenie kursów nie może prowadzić to zbędnego zatłoczenia w pojazdach by nie narażać pasażerów. Krzyku o bezpłatne parkowanie nie rozumiem, bo spadek przemieszczania dotknął i ruch indywidualny, więc dostępność miejsc parkingowych wzrosła.

Obawy budzi to, że samorządy już przed wirusem sygnalizowały chociażby duży spadek wpływów podatkowych na skutek zmian wprowadzanych przez rząd. Teraz będą biednieć jeszcze szybciej, więc konieczne będą cięcia i pewnie nie uda się uratować także inwestycji wspieranych przez Unię. Jest też pytanie kiedy ludzie odzyskają zaufanie i nie będą się bali wsiąść do pociągu czy autobusu?

Jakie zatem będą konsekwencje dla sektor transportowego? Czy da się przewidzieć jak długo będziemy się zmagać z negatywnymi efektami koronawiusa?


Wszyscy ucierpią. Wchodzimy w fazę spowolnienia gospodarczego, mam jeszcze nadzieję, że nie recesji. Gdybyśmy byli w momencie kiedy możliwe jest odbicie w górę byłoby łatwiej odpowiadać na takie pytania, ale my dopiero idziemy w kierunku szczytu zachorowań. Ile firm stanie przymusowo? Nie wiemy. Tu nie ma prostego cięcia kosztów, bo wiele kosztów jest stałych.

W tym kontekście przychodzi mi na myśl LOT, który i tak będzie musiał płacić chociażby raty leasingowe. W tak trudnych czasach firmy lotnicze padają jak muchy. W UE nie możemy się zachowywać jak frajerzy i musimy pozwolić na pomoc publiczną, bo Chińczycy czy Amerykanie w ogóle się tym nie przejmują. Dla LOT szacuję ją na ok. 150 mln zł miesięcznie. A takich potrzeb będą tysiące. Niestety w czasach koniunktury nie odkładaliśmy środków jak nakazuje zdrowy rozsądek.

Pracujemy teraz wspólnie z przedsiębiorcami nad propozycjami zmian do rozwiązań gospodarczych przygotowanych przez rząd. Powinny być bardziej śmiałe. Mogę dać przykład środków, które leżą zamrożone na kontach na skutek split payment. Powinny zostać uwolnione by wspomóc płynność firm. Potrzebne są też rozwiązania odpowiednie do specyfiki konkretnej branży jak np. zaprzestanie pobierania opłat rezerwacyjnych za odwołane pociągi.

Jak długo polski sektor transportowy będzie mógł bez większych strat funkcjonować w zmienionych warunkach?

Wszystko zależy oczywiście od charakteru branży, czy bardziej nastawiona jest na komercję czy służbę publiczną, czy w portfolio ma spory czy nie udział przewozów międzynarodowych, czy dysponuje jakimś zapasem gotówki. Przykładowo, na początku roku 3/4 przewoźników lotniczych miało zgromadzone środki pozwalające w razie nagłych problemów na przeżycie ok. 3 miesięcy, a gotówki będzie im teraz szybko ubywać. Drogowy czy kolejowy transport towarów funkcjonuje, ale będzie absencja w związku z opieką nad dziećmi, spada popyt na paliwa, nie wiemy jak zachowa się hutnictwo, tak więc wciąż poruszamy się w polu wielu niewiadomych i wiele kalkulacji szybko bierze w łeb. Jedno jest pewne. Kilka miesięcy nienormalności związanej z koronawirusem będziemy odbudowywać przez kilka lat.
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony