Partnerzy serwisu:

Utrzymanie skali inwestycji to za mało

Roman Czubiński 17.06.2020

Utrzymanie skali inwestycji to za mało
Zdjęcie ilustracyjnefot. PORR
Polska branża budowlana stosunkowo niewiele ucierpiała na skutek pandemii koronawirusa. Stało się tak, między innymi, dzięki szybko wprowadzonym zmianom organizacyjnym, a także kolejnym przetargom na zadania drogowe i kolejowe ze środków krajowych i unijnych. Konieczne jest jednak dalsze zwiększenie skali inwestycji – uznali uczestnicy debaty podczas VIII Kongresu Infrastruktury Polskiej.
Podstawowe pytanie dotyczyło wpływu pandemii na rynek inwestycji infrastrukturalnych. Według sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury Andrzeja Bittela niespodziewane okoliczności wpłynęły na zacieśnienie współpracy między zamawiającymi publicznymi (głównie PKP PLK i GDDKiA) a wykonawcami. – Solidarne podejście do realizacji zadań powinno pozostać nam na dłużej. Konsekwentna polityka zrównoważonego rozwoju infrastruktury drogowej i kolejowej (oba sektory są równoważne) będzie służyła nam wszystkim. Zadanie rządu to zapewnienie stabilnego dostępu do finansowania – zadeklarował Bittel.

Zamawiający: Jesteśmy w kontakcie z branżą

– Na początku pandemii martwiliśmy się o jej wpływ na inwestycje liniowe. Teraz widać, ze pojawiły się trudności (głównie z dostępnością pracowników i przerwaniem łańcuchów dostaw), ale firmy je pokonały. Żadna z 97 realizowanych w Programie Budowy Dróg Krajowych inwestycji nie została przerwana ani zahamowana. Mamy stały, codzienny kontakt z PKP PLK i GDDKiA. Zamawiający szybko regulują płatności za wykonane prace – uzupełnił sekretarz stanu w MI Rafał Weber. Kolejne inwestycje mają być sukcesywnie rozpoczynane niezależnie od tego, jak długo potrwa pandemia. – Pracujemy nad aktualizacją i poszerzeniem PBDK w związku z nową unijną perspektywą budżetową. Nie wiemy, ile będzie środków, ale typujemy kolejne zadania na okres po 2025 r. Większość z nich jest dopiero w fazie przygotowywania, jak pozostałe odcinki dróg S10, S11 czy S74 – wyliczył.

Prezes PKP PLK Ireneusz Merchel podkreślił, że zarządca infrastruktury realizuje 90-95% zaplanowanego zakresu inwestycji. – Na wielu budowach mamy do czynienia z większą mobilizacją. Najważniejsze było dla nas szybkie nawiązanie stałego kontaktu z wykonawcami. Wprowadziliśmy regularne wideokonferencje, które pozwalają przedyskutować problem w zaledwie kilkadziesiąt minut – o wiele szybciej, niż w trakcie bezpośredniego spotkania – zaznaczył. PKP PLK wprowadziły też odbiory częściowe, co umożliwia częstsze płatności. Spółka poprawiła organizację pracy: przed odbiorami w terenie tematy budzące wątpliwości są sprawdzane w mniejszym gronie. Dzięki zdalnym odbiorom urządzeń SRK pracownicy mniej odrywają się od innych obowiązków.

Pełniący obowiązki Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad Tomasz Żuchowski zaznaczył, że zarówno zamawiający, jak i wykonawcy – mimo rozbieżności interesów – byli nastawieni na dialog. – W ostatnich miesiącach sprzężenie między nami stało się jeszcze mocniejsze. Branża wie, że rynek wykonawczy jest i będzie oczkiem w głowie. Liczę, że nie będzie lewarowania cen, ale wykorzystamy czas, by budować potencjał i doświadczenie firm wykonawczych – wyraził nadzieję. – Budowa drogi czy kolei nie jest celem samym w sobie, ale inwestycją w gospodarkę i rozwój społeczny. Szukamy optymalnych rozwiązań. Musimy być ukierunkowani na gospodarność – dodał. GDDKiA skierowała do organizacji branżowych pytanie o salę pieniędzy, które jest w stanie „przerobić” rynek budowlany. W związku ze zbliżaniem się do końca okresów gwarancyjnych dla inwestycji z ostatnich lat Dyrekcja zamierza opracować własny wieloletni program utrzymaniowy, wzorowany na tym przyjętym przez PKP PLK.

Wykonawcy: Udało się przejść suchą noga. Jak dotąd

Z optymistyczną diagnozą zgodził się wiceprezes zarządu i dyrektor operacyjny Budimex SA Artur Popko. – Branża budowlana poradziła sobie bardzo dobrze. Jest w tym duża zasługa strony publicznej. Bardzo pomogło nam np. wprowadzenie cotygodniowych narad – przyznał. Odnosząc się do obaw przed powrotem pandemii na jesieni, stwierdził, że w takim wypadku reakcja powinna być podobna, jak wiosną. – Nie należy wstrzymywać prac na budowach. Powinniśmy kontynuować współpracę, która jest obecnie wzorowa – stwierdził wiceprezes Budimeksu.

Prezes zarządu Grupy KZN Bieżanów Rafał Leszczyński stwierdził, że polska branża budowlana wykazała dużą zdolność do adaptacji. – Zarówno producenci, jak i wykonawcy zmienili procedury działania i bezpieczeństwa. Udało się dzięki temu zachować płynność procesu inwestycyjnego. Dzięki dobrej woli wszystkich stron branża kolejowa pokazała, że zwiększając nacisk na efektywność, możemy mniejszym zasobem ludzkim zrobić to samo – uzupełnił, odnosząc się do problemów z odpływem siły roboczej. Jak stwierdził, branża praktycznie nie odczuła wpływu pandemii, nie wymaga więc ratowania.

– Zrobimy wszystko, by udoskonalić procedury związane z telepracą, home office czy przeprowadzaniem odbiorów według nowych zasad. Musimy zrobić to szybko. Kryzysy mają to do siebie, że procesy zachodzą szybko – trzeba więc szybko się przystosowywać, by nie doszło do zniszczenia struktur ekonomicznych. To, co się stało, było paradoksalnie pozytywne pod względem organizacyjnym: wprowadziliśmy wiele rozwiązań, które wcześniej odkładaliśmy na przyszłość – kontynuował Leszczyński. Jak ocenił, przyszłość rynku infrastruktury jest dziś wyłącznie w rękach producentów, wykonawców i zamawiających.

W ocenie partnera w kancelarii BSJP Krzysztofa Kowalczyka zmiany wywołane pandemią nie będą zbyt głębokie ani trwałe. – Zmienia się styl pracy w biurze, ale na budowie – raczej mało. Być może część procedur odbiorowych i projektowych da się przenieść do Internetu. Drogi, lotniska i kolej jak były nam potrzebne, tak będą. Cały czas są ogłaszane nowe przetargi, zatem branża da sobie radę i będzie napędzała wzrost gospodarczy. Po wakacjach zapomnimy o pandemii i związanych z nią ograniczeniach – postawił tezę prawnik.

Drogi: Rezygnacja z PPP, więcej wydatków z budżetu

Jak informowaliśmy wczoraj, rząd zwiększył limit PBDK o 22 mld zł. Zabezpieczono w ten sposób środki na inwestycje, które początkowo miały być realizowane w formule partnerstwa publiczno-prywatnego: drogi S6 Słupsk – Bożepole, S10 Bydgoszcz – Toruń i obwodnicę metropolitalną Trójmiasta (dla której przetarg ma zostać ogłoszony jeszcze w lipcu). – To trzy bardzo ważne inwestycje, które weszły do limitu PBDK. Reszta kwoty zostanie wykorzystana do uaktualniania kosztorysów w już ogłoszonych przetargach wobec szybkiego wzrostu cen – poinformował Weber. Łączna wartość programu to teraz 164 mld zł.

– Nie jestem optymistą co do PPP. Nie było dotąd spektakularnych sukcesów tej formuły. Dobrze, że odcinek S6 Lębork – Koszalin przesunięto do budowy ze środków państwowych – skomentował Kowalczyk. Jak dodał, być może gdyby spowolnienie gospodarcze trwało nieco dłużej, PPP mogłoby na większą skalę pojawić się w inwestycjach samorządowych. – Jestem jednak sceptyczny. Dużej zmiany struktury finansowania nie będzie. W najbliższych latach znaczną część środków będzie nadal pochodziła z budżetu państwa, nie będzie to jednak wystarczające. Środki europejskie będą ważnym motorem napędowym – przypomniał prawnik. Wyraził nadzieję, że Polska będzie mogła skorzystać z dyskutowanego obecnie na szczeblu UE funduszu kryzysowego. – Jeśli dobrze pójdzie, możemy dostać do 70 mld euro. Nie wiadomo jednak, jaką część tej kwoty będzie można przeznaczyć na infrastrukturę – zastanawiał się.

Wiceminister Weber wspomniał też o programie „100 Obwodnic”, dla którego ogłoszono już pierwsze dwa przetargi. – Mamy przygotowane ok. 70 projektów. Będziemy przekazywać środki na inwestycje samorządowe. Trend w ich przypadku jest inny, niż przy dużych projektach centralnych, bo ceny niższe od kosztorysów. Stąd oszczędności i przesuwanie na listę podstawową kolejnych zadań – stwierdził.

Czy będzie więcej inwestycji na kolei?

Wiceprezes Budimeksu za niepokojące zjawisko uznał spowolnienie inwestycji prywatnych. – Obserwujemy praktycznie ich wstrzymanie. Widać też problemy w sektorze bankowym – dodał. Firma na razie nie ma natomiast problemu z zatrudnieniem. – W czasie pandemii ubyło nam około 15% pracowników, głównie Ukraińców. Uzupełniliśmy tę lukę osobami z Polski i innych krajów. Sytuacja jest obecnie stabilna. Problemem jest pozyskanie wykwalifikowanej kadry kolejowej, ale to zjawisko występuje nie tylko w czasie pandemii – stwierdził Popko. Sposobem na rozwiązanie może być współpraca ze szkołami średnimi i wyższymi przy otwieraniu i naborze na kierunki kolejowe, a także przekwalifikowywanie drogowców.

Prezes KZN Bieżanów uważa, że aby naprawdę uczynić programy infrastrukturalne kołem zamachowym gospodarki i nie zmarnować dotychczas wykonanej pracy, konieczne jest szybkie zwiększenie skali inwestycji. Mimo sukcesów w uchronieniu rynku przed załamaniem koniunktura już się pogorszyła. – Nie mamy dziś problemów z brakiem rąk do pracy, a wcześniej – mieliśmy. Przy obecnym kryzysie nie możemy pozwolić sobie na czekanie do połowy 2022 r. na środki unijne. Rok 2018 i 2019 ustabilizował obroty całej branży kolejowej na ok. 10 mld zł. Jeśli mamy ambicję, by pobudzić całą gospodarkę poprzez inwestycje kolejowe, trzeba szybko uruchomić dodatkowe projekty o wartości większej od obecnych o 50 albo i 100%. W przeciwnym wypadku dodatkowe zakupy materiałów i urządzeń po prostu nie nastąpią – przekonywał Leszczyński.

Jak przypomniał, w strategii PKP PLK znalazły się projekty o łącznej wartości rzędu 300 mld zł. – Same gotowe, leżące „na półce” projekty są warte 40 mld zł. Zachęcam, by w bardzo krótkim czasie je uruchamiać. Kluczowym elementem wszystkich kryzysów jest czas: jeśli decydenci reagują zbyt powoli, straty stają się trudne do odrobienia, a późniejszą odbudowę trzeba zaczynać na zgliszczach – ostrzegł.

– Inwestycje tworzą koniunkturę – zgodził się prezes PKP PLK. – Już dziś cały czas ogłaszamy nowe przetargi. Z niecierpliwością oczekujemy na finansowanie z nowej perspektywy budżetowej. Do końca 2020 r. będziemy mieli gotowe dokumentacje przetargowe dla inwestycji wartych 20-30 mld zł, jednak przy obecnym potencjale możemy realizować inwestycje na poziomie ok. 15 mld zł rocznie – dodał, odnosząc się do słów Leszczyńskiego. Jak przypomniał, od 2016 r. ceny materiałów i usług wzrosły o kilkadziesiąt procent. – Kilkanaście mld zł to realna skala inwestycji, czekamy tylko na środki finansowe – zadeklarował Merchel.

Wiceminister Bittel zapewnił w odpowiedzi, że trwają prace nad znalezieniem w budżecie dodatkowych środków na inwestycje kolejowe. – Musimy prowadzić konsekwentną politykę zwiększania funduszy dla sektora budowlanego. Nasz plan strategiczny obejmuje wszystko, co istotne dla PKP PLK w najbliższych kilku latach. Na razie dodaliśmy do KPK 10 mld zł, a 6 mld – dla programu Kolej +. Do tego należy dodać budowę CPK. Przed rynkiem są wyzwania w ogromnej skali – stwierdził. Ministerstwo stara się o zapewnienie płynnego przejścia do kolejnej unijnej perspektywy budżetowej. – Wiemy, że rozmowy z KE będą trudne. Musimy jak najszybciej poznać alokację na poszczególne rodzaje transportu. Wtedy będziemy mogli zbudować plan finansowania – podkreślił.

Pandemia nie przeszkodziła innowacjom

– Głównym motywem następnej dekady będzie digitalizacja wszystkiego, co się da – przewidywał Bittel. Jak stwierdził, na takie działanie kładzie nacisk Komisja Europejska. – Ogromnym zadaniem będzie unowocześnienie całego sektora kolejowego. Starajmy się doganiać Zachód, przeskakując etapy rozwoju, które oni mają już za sobą – przekonywał. Według wiceministra zmiany powinny następować także w sferze zasobów ludzkich. – Nowy typ pracownika to pracownik wykwalifikowany, wysoko wyspecjalizowany w ramach PKP PLK. To element zmiany pokoleniowej – stwierdził.

– Innowacje to też kwestia relacji między uczestnikami procesu inwestycyjnego. Powinny one być przez cały czas usprawniane, tak by do etapu podpisania umowy dochodziło jak najszybciej. Czas pandemii może być początkiem dalszego zacieśniania relacji – dodał Weber.

Według prezesa PKP PLK wprowadzane obecnie w zakresie wykonawstwa infrastruktury kolejowej innowacje są działaniem oczywistym i potrzebnym od dawna. – Mowa, między innymi, o mechanizacji prac i o stosowaniu prefabrykatów. Dopuszczaliśmy do tej pory technologie zamienne, ale będziemy od tego odchodzić – zadeklarował Merchel. – W dziedzinie systemu SRK mamy duże przerosty zatrudnienia w stosunku do innych kolei europejskich. Nie chcemy jednak zwalniać ludzi, ale bardziej efektywnie wykorzystywać ich pracę, przenosząc ich do innych dziedzin naszej działalności, np. do utrzymania – zapewnił.

Wiceszef Budimeksu wspomniał o uruchamianiu i współfinansowaniu startupów. – Chcemy wprowadzić na rynek innowacyjne rozwiązania drogowe w zakresie nawierzchni oraz kolejowe w sferze bezpieczeństwa – poinformował. Prezes KZN Bieżanów zwrócił uwagę, że innowacje w branży kolejowej wymagają bardzo dużych nakładów inwestycyjnych. – Polski biznes jest tymczasem finansowany głównie z kapitału obcego – każdy taki projekt musi być oceniony przez bank. Innowacje muszą więc na siebie zarobić – podkreślił.

GDDKiA w przygotowywanych nowych rozwiązaniach koncentruje się głównie na ekologii. – Zastanawiamy się nad zastąpieniem barier akustycznych szczelną zielenią. Miejsce ekranów mogłaby zająć zieleń lub nasypy. Chcemy też wprowadzić gospodarkę obiegu zamkniętego, tak by wszystko, co pozostanie po rozbiórce starej infrastruktury, było ponownie wykorzystane. Wykorzystamy też energię odnawialną np. do oświetlania dróg – zapowiedział Żuchowski.
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Kongres Infrastruktury Polskiej 2020
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony