Partner serwisu

PUDS: jest ciężko, ale w przyszłość możemy patrzeć z umiarkowanym optymizmem

Grzegorz Rekiel 12.04.2022

PUDS: jest ciężko, ale w przyszłość możemy patrzeć z umiarkowanym optymizmem
fot. Pixabay
W ciągu najbliższych dwóch lat branża budowlana będzie potrzebować dużo stali. Pomimo rosnących kosztów i zerwanych łańcuchów dostaw, nadal widać pewien optymizm – oceniła Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali, która komentuje dla nas sytuację na rynku.
Wojna na Ukrainie trwa od ponad miesiąca. Miasta, zwłaszcza na wschodzie kraju, są równane z ziemią, a na Rosję nakładane są liczne sankcje. Konflikt za naszą wschodnią granicą ma znaczący wpływ na rynek budowlany, podrożała m.in. stal.

Ceny poszczególnych asortymentów stalowych przeanalizował specjalistyczny serwis stockwatch.pl, np. cena blachy gorącowalcowanej wyniosła w marcu tego roku ok. 8 tys. złotych za tonę, podczas gdy jeszcze w styczniu kształtowała się na poziomie ok. 4,5 tys. zł/t, a w styczniu 2020 r. nieznacznie przekraczała 2 tys. zł/t. Za tonę pręta żebrowanego Fi 12 mm musimy z kolei zapłacić prawie 6 tys. zł wobec ok. 4 tys. zł na początku tego roku.

Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali przypomniała, że jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie producenci stali zmagali się z wysokimi kosztami energii i gazu oraz surowców do produkcji stali, jak: złom, ruda czy węgiel koksujący. – Już wtedy ceny zaczęły rosnąć, a huty wprowadzały specjalne dopłaty do każdej tony stali oraz zmianowy system pracy, tak by ominąć godziny najwyższych stawek za energię. To osłabiło europejski rynek i już w tym momencie ograniczyło podaż. Wojna zmieniła wszystko i spotęgowała trend wzrostowy do poziomów, jakich nigdy nie widzieliśmy – tłumaczy Dybał.

Polski rynek stali jest w znacznej mierze uzależniony od importu (jedynie w przypadku prętów żebrowanych krajowe zapotrzebowanie jest pokrywane produkcją rodzimych hut), a w ramach sankcji gospodarczych nakładanych na Rosję unijni przywódcy wprowadzili zakaz importu m.in. rosyjskiej stali. Jej ważnym dostawcą z polskiego punktu widzenia jest też ogarnięta wojną Ukraina. – W jednej chwili blisko 25 proc. polskiego importu stali stanęło pod znakiem zapytania. Wszędzie zaczęły się nerwowe poszukiwania materiału i bookowanie zamówień w obawie o przyszłe dostawy. W pewnym momencie huty wstrzymały ofertowanie, bo koszty i ceny stali zaczęły tak galopować, że nikt nie mógł zagwarantować przyszłej ceny. Takiej sytuacji nikt nie pamięta – przyznaje pani prezes, dodając, że sytuacja powoli wraca do normy, a dostępność stali się poprawiła.

Pani prezes stara się patrzeć w przyszłość z optymizmem i przewiduje, że w ciągu najbliższych dwóch lat branża budowlana będzie potrzebować dużo stali. – W minionym roku polski rynek zużył rekordową ilość, bo ponad 2 mln ton, pręta żebrowanego. To plasuje nas w czołówce europejskiej i świadczy o ogromnym potencjale rynku – komentuje Dybał.

Przypomnijmy, że polska branża budowlana boryka się nie tylko z problemami w zakresie stali. Według raportu sporządzonego przez ekspertów Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa oraz Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, w lutym tego roku aż 65,7% ankietowanych firm wskazywało, że rosnące koszt stanowią barierę dla ich działalności wobec ponad 30% w styczniu 2020 r. Firmy zmagały się także z niedoborem materiałów, w styczniu ok. 13% wskazywało, że jest to bariera w ich działalności, a w analogicznym okresie 2021 r. – zaledwie ok. 3%. W styczniu 2022 r. ceny produkcji budowlano-montażowej wzrosły o 8,3% rok do roku.
PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Wojna Rosja - Ukraina
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony