Partnerzy serwisu:

Raport PZPM: elektromobilność – przyszłość motoryzacji czy drogi wynalazek dla wybranych?

Magdalena Romanowska 29.09.2019

Raport PZPM: elektromobilność – przyszłość motoryzacji czy drogi wynalazek dla wybranych?
fot. Unsplash
W roczniku Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego ukazał się raport branży motoryzacyjnej 2018/2019. Prezentuje on między innymi najnowsze dane dotyczące elektromobilności i prognozuje przyszłość tego rynku na polskim gruncie. Z raportu wyłania się mało optymistyczny dla tej branży wniosek: auta elektryczne są za drogie, mają ograniczony zasięg, a ich produkcja i utylizacja jest bardziej energochłonna niż wyprodukowanie i użytkowanie pojazdów spalinowych.
Zgodnie z danymi PZPM w ubiegłym roku sprzedano w Polsce ponad 483 tys. samochodów osobowych. Wśród nich niemal 18 tys. (3,7 procent) stanowiły te o napędach alternatywnych. Na tle Niemiec, Wielkiej Brytanii, krajów Skandynawskich czy krajów Beneluksu wypadamy blado, warto jednak zaznaczyć, że w porównaniu z rokiem 2016 w Polsce zanotowano ogromną dynamikę sprzedaży w tym segmencie, która wyniosła aż 69,2 procent.

Nowy obowiązek

75 procent sprzedaży wszystkich aut powędrowało do klientów instytucjonalnych. Wynika to z tego, że dostępnych jest coraz więcej narzędzi finansowych umożliwiających użytkowanie samochodu w zamian za spłatę zaledwie części jego wartości oraz odliczenie podatków w części lub całości.
Udział samochodów typu plug-in we wszystkich samochodach elektrycznych i hybrydowych sprzedawanych w Polsce wynosi tylko 2 promile. W 2017 roku sprzedano ich 1068 sztuk, czyli o 87,7 procent więcej niż w roku 2016. Ponad połowę z nich stanowią hybrydy z możliwością ładowania z gniazdka elektrycznego. W pełni elektrycznych samochodów sprzedano tylko 439 sztuk.

Jeszcze większy wzrost miał miejsce w roku 2018. W pierwszym kwartale sprzedaż pojazdów EV wzrosła o 114 procent, a koniunkturę sprzedaży aut z napędami alternatywnymi nakręca uchwalona w lutym 2017 roku Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Obliguje ona instytucje państwowe, samorządowe i spółki skarbu państwa do zakupu samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in, a ich udział we flocie z każdym kolejnym rokiem ma się zwiększać i w 2025 roku osiągnąć nawet 50%. Ten obowiązek nie martwił dotychczas polskich importerów. Elektromobilność była do tej pory przedmiotem zainteresowania miłośników ekologicznej motoryzacji albo dużych flot, które w ten sposób promowały swój ekologiczny wizerunek.

Hybryda jak pojazd spalinowy

Trochę inaczej sprawa ma się w przypadku samochodów hybrydowych – hybryda lepiej sprawdza się w mieście i aglomeracji, ponieważ pod względem zużycia paliwa nie mogą jej dorównać nawet diesle. Mogą też przejechać długi odcinek trasy bez uruchamiania silnika spalinowego. Dodatkowo hybrydy są nieco tańsze niż pojazdy elektryczne – niestety ustawodawcy wciąż traktują pojazdy hybrydowe w tych samych kategoriach co pojazdy spalinowe.

Przywilej, który otrzymały od państwa pojazdy hybrydowe typu plug-in oraz samochody elektryczne to niższa akcyza. Ich cena zmalała jednak średnio najwyżej o 3 procent.
Podstawowym problemem jest jednak niewystarczająca liczba ładowarek. W Polsce nadal nie ma ani jednej stacji, na której można byłoby tankować wodór. Istnieje 150 ładowarek akumulatorów, ale tylko część z nich umożliwia szybkie ładowanie samochodu. Ministerstwo Energii zapowiada do końca roku kolejne 150 przy drogach przelotowych oraz w dużych miastach. Liczby te są mało imponujące, w porównaniu z ponad 100 tys. szybkich ładowarek w całej Europie.

Koncerny elektryczne zapowiadają jednak, że infrastruktura ładowania samochodów elektrycznych będzie się rozwijała. Jest to ich priorytetowe zadanie. W przyszłym roku ma się też pojawić pierwsza stacja tankowania wodoru, ale to nie oznacza, że wodorowy Mirai (jeśli w ogóle wejdzie do sprzedaży) stanie się częstym zjawiskiem na naszych drogach. W Niemczech takich punktów jest na dzień dzisiejszy jest mniej niż 50.

Ambitne plany

− Żyjemy bardzo ciekawych czasach, kiedy wszystko jest możliwe. Wytyczyliśmy najważniejsze kierunki zmian i trzymajmy kciuki za to, żeby choć część z tych pomysłów okazała się trafiona – głosi raport PZPM. Nawet najwięksi optymiści muszą jednak przyznać, że prognozowane milion elektryków na polskich drogach do 2025 to mrzonka. Do obecnych i tak słabych statystyk  zaliczają się także hybrydy, które przecież formalnie nie są traktowane jako pojazdy na prąd. Te dane w połączeniu z wysoką ceną pojazdu napędzanego z OZE (około 120 tysięcy złotych) oraz z dostępną infrastrukturą wydają się przesądzać o tym, że 2025 to stanowczo za szybko na tak ogromny wzrost.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony