Partnerzy serwisu:

Samochody elektryczne nie dla każdego? Zniechęcający dostęp do stacji ładowania

Rafał Dybiński 25.03.2021

Samochody elektryczne nie dla każdego? Zniechęcający dostęp do stacji ładowania
fot. Pixabay
- Doświadczenia z eksploatacji samochodów elektrycznych pokazują, że to są rozwiązania dla specyficznego grona użytkowników - uważa prof. dr hab. Wojciech Paprocki, który był gościem debaty "Przystanek IDEA: Pociąg czy samolot? Mobilność po pandemii".
- Kiedy warto zakupić samochód elektryczny? Czy już warto zdecydować się na hybrydę czy jeszcze trzeba trochę poczekać. Dla Paprockiego zaskakujące są statystyki z 2020 roku, ponieważ w Chinach, które były liderem w zakupach samochodów elektrycznych, wartości są praktycznie na tym samym poziomie, co w latach 2012-2018. - To jest milion samochodów, co jak na poziom rynku w Chinach jest mało. W Europie mamy skok w Niemczech, ale skoki z zera w górę zazwyczaj wyglądają imponująco - podkreślił prof. dr hab. warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

Według Paprockiego doświadczenia z eksploatacji tych samochodów pokazują, że to są rozwiązania dla specyficznego grona użytkowników. - Pierwsza podstawowa kwestia, to dostęp do stacji ładowania. Jeżeli ktoś mieszka jej blisko, to jest to dla niego atrakcyjna alternatywa. Jeżeli ktoś mieszka w bloku, to jest skazany na stację publicznego ładowania, a jest ich relatywnie mało i sama fatyga dojeżdżania do tych punktów i zostawiania samochodów na godzinę lub dwie jest zniechęcająca - uważa gość debaty.

Prof. dr hab. warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej przypomniał, że przynajmniej jeszcze w Polsce autobusy bateryjne, zostawiają większy ślad węglowy, niż takie, które jeżdżą nowe, napędzane silnikami spalinowymi. - To jest trudne do zaakceptowania, bo nam się wydaje, że jak jedzie autobus elektryczny, który nie ma rury wydechowej, to on jest ekologiczny, tylko przypominam, że każdy autobus kursujący po Krakowskim Przedmieściu w Warszawie albo przez centrum innego miasta, ma rurę wydechową w Bełchatowie albo Jaworznie, gdzie są wielkie elektrownie zasilane węglem. My nie mamy więc bezemisyjnych źródeł transportu, tylko mamy przeniesione geograficznie miejsce tej emisji - wyjaśnił Paprocki.

Gość debaty ostrzega, że musimy dostrzegać ograniczony sens takiego kierunku rozwoju. - Kiedy słyszę od kolejarzy, że kupują tylko "Zieloną Energię", to muszę przypomnieć, że każdy, kto ma w domu gniazdko elektryczne i zasila kuchenkę elektryczną, to nie kupuje "zieloną", ale "czarną" energię, a taka jest produkowana w Polsce w 82 proc. Bez względu na to jak pomalujemy sobie takie gniazdko - tłumaczył Paprocki.
- Nie doceniamy tego, że mówiąc o elektromobilności, zazwyczaj mówimy o samochodzie elektrycznym. Taką elektromobilność możemy budować również w oparciu o kolej, która w ponad 60 proc. jest zelektryfikowana, a 90 proc. przewozów jest opartych o energię elektryczną i może stanowić taki szkielet elektromobilności - wtrącił Leszek Hołda, członek zarządu PKP Energetyka.

Dla gościa debaty bolączką jest jednak to, że energia elektryczna, wykorzystywana do przewozów kolejowych, jest pochodną miksu krajowego, opartego w 80 proc. na węglu. - Program Zielonej Kolei zakłada dopiero budowę o mocy 1,8 GigaW odnawialnych źródeł energii. To będą instalacje dedykowane do sieci zasilającą polską kolej i myślę, że to będzie wyróżnikiem tego projektu - podsumował Hołda.
PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Elektromobilność
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony