Partnerzy serwisu:

„Suszarki”, czyli żeby minusy nie przesłoniły nam plusów

Rynek Infrastruktury 13.08.2013

„Suszarki”, czyli żeby minusy nie przesłoniły nam plusów
fot. KWP w Olsztynie
Czwartkowe „Fakty” TVN podały informację, iż sąd w Gnieźnie uznał rację kierowcy, który od dwóch lat próbował udowodnić, że ręczne mierniki prędkości (popularne „suszarki”) działają niezgodnie z prawem. Sąd stwierdził, że ręczne radary nie są w stanie bez żadnych wątpliwości stwierdzić, który z kierowców – w sytuacji, w której obok siebie porusza się kilka pojazdów naraz – złamał przepisy.

W materiale cytowano m.in. wypowiedź Jarosława Teterycza, specjalisty ds. pomiaru prędkości., który wyjaśnił, że policja posiada różnego rodzaju radary, m.in. laserowe, które mierzą prędkość pojazdu wskazanego przez znacznik. Kłopot z nimi jest jednak taki, że znacznik musi być poprawnie ustawiony, gdyż w przeciwnym razie to policjant decyduje, który kierowca zostanie ukarany.

Sprawa ma podwójne dno. Jedno dotyczy bezpośrednio wadliwości sprzętu: jeśli nie łamiący przepisów kierowcy są wskutek nieprecyzyjnych pomiarów niesprawiedliwie karani, to rolą KGP i MSW jest podjąć natychmiastowe działania (inwestycyjne i prawne), by problem rozwiązać. Drugie dno jest natomiast znacznie głębsze: dotyczy bowiem całości spojrzenia opinii publicznej na kwestię przestrzegania przepisów drogowych.

Larum podnoszone jest w każdej sytuacji, która może świadczyć na niekorzyść „polityki mandatowej”. Suchej nitki nie zostawia się na fotoradarach montowanych w środku lasu czy też przy wjeździe do miejscowości, które w swoich gminnych budżetach zakładają, że ponad połowę wpływów budżetowych będą czerpać z fotoradarów. Także po wyroku sądu w Gnieźnie już pojawiły się komentarze, iż polityka finansowa rządu opiera się na łataniu deficytu budżetowego wpływami z mandatów.

Święcie oburzonym zazwyczaj umykają jednak w takiej sytuacji z pamięci policyjne statystyki mówiące o 4 tys. ofiar śmiertelnych rocznie, zamieszczane w internecie filmy, na których kierowcy TIR-ów wyprzedzają „na trzeciego” czy też codzienny widok krzyży i pluszowych zabawek na przydrożnych drzewach.

Dlatego też, jeśli wyrok sądu w Gnieźnie miałby przynieść – jak to skomentowano w „Faktach” – rewolucję na polskich drogach, to jedynie w zakresie modyfikacji wadliwego systemu, ale nie jego zliberalizowania.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Fotoradary i bezpieczeństwo na drogach
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony