Partnerzy serwisu:

Znacznie wzrosła liczba incydentów na przejazdach kolejowych

Łukasz Zboralski, brd24.pl 07.09.2021

arrow
arrow
Znacznie wzrosła liczba incydentów na przejazdach kolejowych
Fot. PKP Polskie Linie Kolejowe SA
Znacznie wzrosła liczba incydentów na przejazdach kolejowych
Znacznie wzrosła liczba incydentów na przejazdach kolejowych
Wjazd na przejazd kolejowy przy sygnale świetlnym i opadających rogatkach, utknięcie na przejeździe, wyłamanie szlabanów – tylko do sierpnia tego roku pracownicy kolei odnotowali ponad 400 takich zdarzeń spowodowanych przez kierowców samochodów. Tymczasem przez cały rok 2019 było ich o połowę mniej. To jak czekanie na wielką tragedię
Od początku tego roku średnio dwa razy dziennie na przejazdach kolejowych w Polsce kierowcy wjeżdżają na tory mimo tego, że opadają już rogatki i od dawna zabrania im tego sygnalizator lub wjeżdżają na przejazd, choć widać, że nie można już zjechać albo wręcz wyłamują szlabany, żeby wydostać się z przejazdu.

Takie alarmujące dane zaprezentował Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP PLK podczas wczorajszej konferencji „Przejazdy kolejowo-drogowe” zorganizowanej w Warszawie przez Fundację ProKolej i Centrum Logistyki, Transportu i Zakupów Akademii Leona Koźmińskiego.

– Po roku pandemii zaczęło się jakieś wariactwo, kierowcy zachowują się jak psy spuszczone ze smyczy – mówił Kiełczyński. – A te incydenty to jest tylko to, co mamy udokumentowane, czyli samochody tkwiące między rogatkami. Moim zdaniem to wierzchołek góry lodowej, bo jak zachowują się kierowcy we wszystkich tych miejscach, tego nie widzimy – dodawał.

Wypadków przybywa

Zwiększona liczba incydentów rejestrowanych przez PKP PLK to jasny wskaźnik wzrostu zagrożenia wypadkami. Tych, oczywiście też przybywa. – Już od 1 września ubiegłego roku, gdy po pandemii wszystko wracało do normy, obserwowaliśmy wzrost wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych – relacjonował Włodzimierz Kiełczyński. – Na przykład na przejazdach kategorii B [przejazdy kierowane przez automatyczne systemy, wyposażone w sygnalizatory drogowe i rogatki zamykające jeden lub oba pasy ruchu – przyp. red.] od stycznia tego roku zarejestrowano już 18 wypadków. A w całym 2019 r. było takich wypadków 19. To najdobitniej świadczy o tym, jak zachowują się teraz na przejazdach kierowcy – wytykał. Dodawał, że taka sama sytuacja jest na przejazdach z kategorii C [wyposażane w automatycznie uruchamiane sygnalizatory świetlne – red.].

Najwięcej wypadków – także ze względu na największy ruch – dotoczy oczywiście przejazdów z kategorii D, które oznakowane są krzyżem św. Andrzeja, a często także znakiem STOP. Tam już wszystko leży w rękach kierowców dojeżdżających do takiego miejsca.

Policja? „Nie chce im się wypisywać mandatów”

Dlaczego kierowcy w Polsce tak dramatycznie źle zachowują się na przejazdach? Bo – krótko mówiąc – mogą to robić prawie bezkarnie. Choć kolejarze udostępniają policji zarejestrowane przez monitoring wykroczenia (ale przecież nie wszystkie, bo to wciąż „ręczna robota”), ta nie garnie się do dyscyplinowania kierowców.

– Z jednej z komendy dostałem informację, żebyśmy już tyle tych zdarzeń na przejazdach nie przysyłali, bo nie nadążają wypisywać mandatów – przyznał na konferencji Włodzimierz Kiełczyński. – Bywa też inaczej. Mam na przykład teraz taką sprawę, w której auto znalazło się między rogatkami przy czerwonym świetle na sygnalizatorze. Komendant policji sprawę umorzył, bo uznał, że „nie było wielkiego zagrożenia”. My tę decyzję oczywiście zaskarżymy – deklarował.

Cały artykuł można przeczytać na portalu brd24.pl
PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony