Partner serwisu

Żuchowski: Wpływ wojny na Ukrainie nas nie sparaliżował

Elżbieta Pałys 13.04.2022

Żuchowski: Wpływ wojny na Ukrainie nas nie sparaliżował
fot. Pixabay
– Mamy świadomość sytuacji, w której jesteśmy – deklaruje szef GDDKiA Tomasz Żuchowski i zapewnia, że inwestor podejmie działania, które zapobiegną zatrzymywaniu budów. Jak mówi, najważniejszą "pochodną " wojny na Ukrainie jest wzrost cen, jednak jego zdaniem nie można powiedzieć, że "wpływ wojny na Ukrainie nas sparaliżował" – stwierdził Tomasz Żuchowski podczas Kongresu Budownictwa Polskiego. Po stronie wykonawców pojawia się z kolei obawa, że problem rosnących kosztów może być niedoceniany. 
O sytuacji na rynku budowlanym rozmawiano podczas Kongresu Budownictwa Polskiego zorganizowanego w Poznaniu przez Polski Związek Pracodawców Budownictwa. Jak powiedział zaproszony do debaty szef GDDKiA, na dziś najpoważniejszą „pochodną” wojny jest wzrost cen. – Mamy świadomość sytuacji, w której jesteśmy i na pewno będą podejmowane działania, żeby żadna budowa nie stanęła i żeby nikt nie był poszkodowany. Myślę, że zostaną znalezione narzędzia, które pozwolą sprawnie realizować inwestycje – powiedział Tomasz Żuchowski.

Ile przerobi rynek

Nie wykluczył, że zajdzie konieczność zrewidowania planów. To jednak będzie w dużej mierze zależało od określenia potrzeb i możliwości rynku. – To kwestia odpowiedzi na pytanie po drugiej stronie: co chcemy, co mamy oraz co możemy dać i w jakim czasie. Mówię tu o rynku infrastruktury i jego pojemności od wydolności pracowniczych, organizacyjnych, materiałowych po finansowe – mówił. – Warto opracować plan działania: kiedy i ile jesteśmy w stanie skonsumować – dodał, bo – jak porównał – zbyt dużo pieniędzy na rynku, to jak „za dużo wódki na weselu” – porównał szef GDDKiA, stwierdzając, że nie każdy w sytuacji nadmiaru będzie w stanie „odejść od stołu na własnych nogach”.

Jak poinformował Tomasz Żuchowski, GDDKiA ma obecnie w realizacji 93 duże kontrakty, w których zapisana jest waloryzacja z limitem na poziomie 5 proc. (w nowych kontraktach limit ten został podniesiony do 10 proc.) i podziałem ryzyka pół na pół. – Na bieżąco analizujemy przejściowe świadectwa płatności kiedy dochodzi do konsumpcji tych 5 procent i kiedy ta konsumpcja 5 proc. będzie przekroczona. Podchodzimy do tego indywidualnie – mówił przedstawiciel drogowego inwestora zapewniając, że niezależnie od tego trwają rozmowy w celu znalezienia zgodnych z prawem rozwiązań, z których można by było skorzystać. – Nikt nie będzie czekał aż ktoś stanie na budowie – zapewniał.

Wytknął przy okazji, że wykonawcy jeszcze niedawno walczyli o kontrakty bardzo ostro rywalizując ceną. Gdyby w 11 przetargach, które są przed wyborem najkorzystniejszej oferty GDDKiA podpisała umowy z oferentami z pierwszych miejsc pod względem ceny „zaoszczędziłaby” 1,5 mld zł w stosunku do zakładanych budżetów – podał przykład Tomasz Żuchowski. Wiele spośród złożonych ofert musiało być badanych pod kątem ceny rażąco niskiej.

Obecne trudności w budowlance porównywane są często do okresu pandemii, kiedy także wzrosły ceny, przerwane zostały łańcuchy dostaw kluczowych materiałów, a przyszłość była bardzo niepewna. Jednak według wykonawców obecne okoliczności są znacznie poważniejsze.

Żeby nie było za późno

– Zamawiającym ciężko jest zweryfikować skalę problemu i zastanawiają się nad znalezieniem rozwiązania. Pytanie czy nie będzie za późno – stwierdził podczas dyskusji w Poznaniu Artur Popko, prezes firmy Budimex. Użył porównania do sytuacji, w której mamy do pokonania samochodem konkretną trasę za określoną cenę. Rok temu płacąc 5 zł za litr benzyny kierowca za 300 zł mógł kupić 60 litrów paliwa. Tankował więc do pełna i ruszał.

Jeśli dziś miałby pokonać tę samą trasę, musi uwzględnić, że tankuje po 7,5 zł za litr, więc za 300 zł kupi nie 60, lecz 40 litrów paliwa. – Będąc kierowcą wiemy, że nie dojedziemy za tę samą kwotę, do określonego celu, w określonym terminie – mówił Artur Popko. – Taką sytuację mamy teraz z przetargami – stwierdził.

Jakie będą skutki? Duże firmy, jak Budimex, będą się w pewien sposób tymczasowo ratować zapożyczając się na zewnątrz – wynika ze słów przedstawiciela tej firmy. Gorzej z mniejszymi. – My w Budimeksie mamy spółkę FBSerwis, która się zajmuje utrzymaniem i ja wiem, że jak stanę w połowie trasy, to przyjedzie ktoś i pożyczy mi paliwo – mówił obrazowo Artur Popko, nawiązując do sytuacji firmy funkcjonującej w ramach dużej grupy. – Będzie jednak wiele firm, które jak staną, to staną i może być za późno, by podać im rękę – przestrzegał.

Jak dodał już dziś słyszy się o firmach, które zatrzymują budowy z powodu zbyt wysokich kosztów (w środę media donosiły o takich sytuacjach w woj. opolskim - dop. red.). Zdaniem Artura Popki, może ich być więcej, bo – jak mówi prezes Budimeksu odnosząc się do porównania z samochodem – „paliwo kosztuje, ile kosztuje”.
PARTNERZY DZIAŁU


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Wojna Rosja - Ukraina
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony