Partnerzy serwisu:
#Koronawirus w Polsce. Transport i infrastruktura - zobacz serwis specjalny!

 

Drogi | Pozostałe - Polska

Kładki i pochylnie. Atrakcyjne, z myślą o najsłabszych (cz. 2)

| Łukasz Malinowski źródło: RI 23.05.2021

PARTNERZY DZIAŁU


 

Kładki i pochylnie. Atrakcyjne, z myślą o najsłabszych (cz. 2)
fot. GDDKiA

 

Powstające w ramach realizacji inwestycji drogowych kładki i pochylnie mogą przyjmować ogromne rozmiary. O ich parametrach decydują przepisy, ale inwestorzy powinni pamiętać o potrzebach najsłabszych oraz walorach estetycznych, które zachęcą do skorzystania z nowej infrastruktury.
W ostatnim czasie emocje budziła kładka w Woli Krzysztoporskiej, ale nie był to jedyny taki przypadek. Kilka lat temu równie duże zainteresowanie mediów wzbudziła pochylnia w Siedlcach. Przypadki można by mnożyć. Wiele obiektów tego typu powstaje w trakcie budowy dróg realizowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), która w swojej ewidencji ma 310 kładek, z czego 168 określonych jest jako zlokalizowane nad drogą.

To właśnie one, często ze względu na bardzo duże rozmiary i niezbyt duże walory estetyczne, budzą największe emocje. Sposób ich budowy oraz umiejscowienie podlegają przepisom i są konsultowane z lokalnymi społecznościami. Szczegółowo pisaliśmy o tym w cz. 1, ale tu warto przypomnieć, że winda (dokładnie to dźwig osobowy) nie jest rozwiązaniem wymaganym przez przepisy, a jedynie dopuszczanym. Podstawowym rozwiązaniem zapewniającym dostęp osobom o ograniczonej możliwości poruszania się pozostaje pochylnia. W przypadku tych ostatnich budowanych przez samorządy pojawiają się jednak dodatkowe regulacje.

Miasta regulują inaczej

W przepisach krajowych brakuje wymogu ograniczania długości pochylni poprzez kształtowanie niwelety w taki sposób, aby ograniczać uciążliwość korzystannia z przejść bezkolizyjnych. Tymczasem uchwalanych przez polskie miasta standardach dostępności, pojawiają się różne dodatkowe wymagania, które mają uczynić korzystanie z pochylni bardziej komfortowym i przede wszystkim dostępnym dla wszystkich użytkowniczek i użytkowniczek, którzy mogą mieć problem z korzystaniem ze schodów.

– W przypadku Standardów dostępności dla miasta Gdyni wprowadzono zapis o prowadzeniu ruchu pieszego bez konieczności zmiany poziomów, lub w przypadku braku możliwości technicznych – przez zmianę poziomu jezdni, z preferowanym prowadzeniem ruchu pieszego nad jezdnią. Zwiększono również wielkość spoczników do min. 2 m, co ma ułatwić manewrowanie, a w przypadku spocznika ze zmianą kierunku – również wymijanie się użytkowników pochylni. W stołecznych Standardach dostępności ograniczono zaś maksymalne nachylenie pochylni i uzależniono je od różnicy poziomów do pokonania, zgodnie z normą ISO 21542:2011. I tak w preferowanym wariancie pochylnia powinna osiągać do 5% zamiast 6%, a maksymalna odległość pomiędzy spocznikami powinna wynosić 10 m. W przypadku nachylenie do 5% korzystanie z pochwytów nie jest wymagane – wyjaśnia Adam Piotr Zając ze stowarzyszenie SISKOM.

– Dużą przeszkodą są także obiekty wymagające wielokrotnej zmiany kierunku, jak obiekt w Woli Krzysztoporskiej. Z perspektywy użytkowników istotne jest również, aby pochylnie nie było projektowane z myślą jedynie o osobach poruszających się na wózkach. Na co dzień zachodzi wiele sytuacji, gdy z takiej pochylni chce skorzystać osoba na rowerze (w tym z przyczepką dziecięcą), opiekun z wózkiem (np. bliźniaczym) czy nawet pasażer z walizką. Odejście od projektowania rozwiązań spełniających jedynie minimalne wymagania ułatwi korzystanie także tym grupom mieszkańców codzienne poruszanie się – dodaje Zając.

Pochylnie nie są dobre dla wszystkich

Niestety, korzystanie z pochylni nie jest dla wszystkich równie łatwe – piesi, rowerzyści, a nawet osoby poruszające się na wózkach, które mają silne ręce, sobie poradzą, ale rozwiązania ułatwiające dostępność powinny być projektowane z myślą o najsłabszych.

– Jeżeli jest to miejsce o dużym znaczeniu komunikacyjnym lub takie, w którym użytkownik nie ma wyboru, to należy do niego podchodzić sceptycznie – mówi Kamil Kowalski, dyrektor Integracja LAB i ekspert dostępności. – Niektórzy uważają takie rozwiązanie jak pochylnie za odpowiednie, gdyż się nie psują. Nie są narażone na awarie techniczne. Najczęściej zwolennikami takich rozwiązań są osoby o dosyć sprawnych rękach, dla których pokonanie pochylni nie stanowi trudności. Osoby np. z niepełnosprawnością czterokończynową, korzystające z tzw. wózka aktywnego, nie pokonają samodzielnie takich różnic wysokości. Przeszkodą może być dla nich nawet kilkumetrowa pochylnia – dodaje dyrektor Integracja LAB.

Wydaje się, że w tym zakresie GDDKiA stoi na podobnym stanowisku. Dyrekcja podkreśla bowiem, że rozwiązania mechaniczne są stosowane przeważnie w miastach – tam, gdzie da się je stosunkowo łatwo zabezpieczyć i utrzymywać. Dlatego w Woli Krzysztoporskiej mamy samą pochylnię, ale na węźle Marymont w Warszawie zainstalowano już windy.

– Awaryjność jest jednym z argumentów podnoszonych także przez osoby z niepełnosprawnością. Nie jest to jednak argument za tworzeniem złych rozwiązań. Jeśli nawet podejmowana jest decyzja o niestosowaniu rozwiązań mechanicznych, to można lepiej zaprojektować rozwiązanie stałe – mówi Kamil Kowalski, dyrektor Integracja LAB i ekspert dostępności.

Zwraca przy tym także uwagę na to, że pochylnie mogą się między sobą bardzo różnić i jeśli są stosowane w miejscach, do którego wejście nie jest konieczne i nie są ważnym elementem komunikacji, to takie rozwiązanie można stosować. Jako przykłady Kowalski podaje pochylnię prowadzącą na dach Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, która jest ogromna, ale nie razi estetycznie (jest wkomponowana w budynek) i ma alternatywę w postaci windy znajdującej się w budynku).

– Jedno z kryteriów opisanych w zasadach projektowania uniwersalnego mówi o tym, że rozwiązanie musi być atrakcyjne dla użytkownika. Badania pokazują, że atrakcyjne rozwiązania, dobrze utrzymane itd., są lepiej prze niego odbierane. Wynika z nich, że rozwiązania o tych samych parametrach, z których jedno będzie estetyczne, a drugie nie, zostaną zupełnie inaczej ocenione – mówi Kowalski.

Jeśli nie pochylnie to co?

Skoro pochylnie nie są najlepszym rozwiązaniem to jakie w takim razie powinny być stosowane? Na początek powinniśmy się zastanowić, czy w ogóle przejście bezkolizyjne jest potrzebne. Wiele miast na świecie stara się, walcząc min. o czystsze powietrze i więcej miejsca dla pieszych, ograniczać ruch kołowy i promować transport publiczny. Wdrażane są strefy z ograniczoną do 30 km/h prędkością i spowalniany ruch uliczny – w takich przypadkach kładki i pochylnie będą po prostu zbędne.

Oczywiście wart rozważenia jest także to, czy w przypadku wprowadzenia rozwiązania bezkolizyjnego to pieszy powinien pokonywać różne poziomy, a nie jadące drogą samochody.

W pozostałych przypadkach, zdaniem Kowalskiego, mamy do wyboru kilka scenariuszy: budowanie równolegle alternatywnych rozwiązań, czyli np. pochylni i wind, zrobienie w niektórych sytuacjach przepustu dla pieszych pod jezdnią i zapewnienie łagodniejszych spadków oraz lepsze wpisanie ich w teren, wybudowanie lepszej pochylni.

– Każde z tych rozwiązań ma zalety i wady, każde będzie do zastosowania w innych okolicznościach, będzie zależne m.in. od tego, czy jest to obiekt nowy, czy już istniejący. Znajdziemy na świecie przykłady rozwiązań, gdzie określa się maksymalną wysokość pochylni. Jest to na pewno jedna z dróg. Ale jest też druga, trudniejsza, bardziej czasochłonna, ale być może przynosząca lepsze rezultaty, czyli edukacja, standardy, włączenie w trakcie projektowania myślenia nie tylko o tym, żeby spełnić wymogi konkretnego przepisu, ale zrobienie czegoś zgodnie z oczekiwaniami i potrzebami człowieka, żeby po prostu czuł się dobrze, korzystając z danego miejsca – podkreśla Kowalski.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz też

 

ŚLEDŹ NAS NA:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.
Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.

współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Transport Publiczny ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5