Partnerzy serwisu:
#Koronawirus w Polsce. Transport i infrastruktura - zobacz serwis specjalny!

 

Kolej | Linie kolejowe - Polska

Małe inwestycje i bezpieczeństwo

| Tadeusz Syryjczyk źródło: Rynek Kolejowy 24.12.2014

zdjęcie autora

Tadeusz Syryjczyk

Senior Ekspert ZDG TOR

 

Małe inwestycje i bezpieczeństwo
fot. Rynek Kolejowy

Więcej z regionu:

Polska

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

- Znowu dowiedzieliśmy się, że koleje polskie należą do niebezpiecznych. Niestety publikacje nie tylko w tytułach pomijają to, dla kogo są one niebezpieczne... - pisze w miesięczniku "Rynek Kolejowy" Partner w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.
Bliższy wgląd w statystyki pokazuje, że po tragedii w Szczekocinach przez kolejne lata nikt nie zginął w pociągu, a ciężko ranni pasażerowie lub pracownicy to ofiary wskakiwania w biegu, wsiadania w miejscach niedozwolonych itp. PKP PLK podchodzi coraz bardziej rygorystycznie do zbyt długich okresów stosowania środków wyjątkowych, takich jak jazda na sygnały zastępcze lub rozkazy. Liczba kolizji i wykolejeń specjalnie ani nie maleje, ani nie rośnie, ale w każdym razie udział tych typowo kolejowych wypadków w liczbie ofiar śmiertelnych i ciężko rannych jest na tle ogólnej liczby, ludzi którzy stracili życie lub zdrowie na kolei, jest znikomy.

Corocznie kilkadziesiąt osób ginie na przejazdach lub przejściach kolejowych, a około 200 poza nimi na torach, ale w miejscach, w których nie powinni się znajdować. Do tego dochodzi kilkudziesięciu samobójców rocznie.

Przyczyny tego typu wypadków podlegają badaniu według rozmaitych procedur. Wypadki na przejazdach są oczywiście analizowane przez Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych. Wina kolei i jej odpowiedzialność jest stosunkowo rzadka, raptem raz czy dwa razy w roku zdarzy się błąd dróżnika przejazdowego, który nie obsłużył zapór albo podniósł je za wcześnie. Zdarzyło się też, że pojazdy opuszczały przejazd zbyt wolno, bo za nim droga ulegała zwężeniu. Nikomu to nie przeszkadzało do czasu, gdy na drodze pojawił się ruch cięższych pojazdów na skutek zamknięcia innego przejazdu. Jednak w myśleniu o tych wypadkach warto chyba wyjść poza narzekanie na brak odpowiedzialności kierujących i pieszych tak jak w analizie wypadków drogowych – odpowiedzialność, wina i kara to jedno, a refleksja nad przyczynami to drugie. W literaturze tematu można znaleźć przykład spoza Polski, dotyczący przejazdu ze światłami. Światła działały, podczas badania w terenie po pewnym czasie początkowo oceniano, że są dobrze widoczne. Jednak wnikliwa analiza pokazała, że w dniu wypadku, w czasie gdy do niego doszło, zachodzące słońce pojawia się dla nadjeżdżającego kierowcy dokładnie za sygnalizatorem i jest on widoczny, a raczej niewidoczny, na tle czerwonej tarczy zachodzącego słońca. To się zdarza tylko kilka razy w roku, przez kilka konkretnych minut i przeszkadza tylko wtedy, gdy pogoda jest bezchmurna. Przy średnim ruchu drogowym mogło to pozostawać niezauważone latami. Inne badania pokazały, że przejechanie czerwonego światła w takiej sytuacji w co najmniej 30% przypadków jest skutkiem niezauważenia sygnału przez kierowcę, a nie świadomym wyścigiem z czasem i z pociągiem. Sprzyja temu wiele okoliczności, także przeładowanie otoczenia przejazdu innymi znakami drogowymi. W oznakowaniu dróg, nie tylko w okolicach przejazdów, ignorowane są granice możliwej percepcji znaków i sygnałów przez kierowcę, który przecież obserwuje nie tylko znaki przy drodze, ale i drogę, oraz prowadzi samochód. Brytyjska Agencja Badania Wypadków wytknęła fakt, że kilkanaście metrów przed przejazdem był znak ograniczenia prędkości. Uzasadniony stanem nawierzchni, ale angażujący możliwości percepcyjne na jakiś czas. Ludzki mózg, podobnie jak serwery Państwowej Komisji Wyborczej lub PKP Intercity, ma ograniczoną przepustowość w przyjmowaniu, analizowaniu i reagowaniu na różnorakie dane przychodzące z zewnątrz. W przypadku przejazdów w miastach dochodzą jeszcze światła reklam i ogólne tło ulicy. Oczywiście to wszystko nie uchyla prawnej odpowiedzialności kierowcy zobowiązanego do obserwowania sygnałów, ale nie powinno zwalniać od stałej oceny, nie tylko przez pryzmat przepisów, otoczenia przejazdów, realnej widoczności sygnalizacji itp. Wydaje się zresztą, że nie tylko przez wzgląd na przejazdy, ale na bezpieczeństwo ruchu drogowego w ogóle, warto ograniczyć nieco fantazje reklamowe w rodzaju jaskrawo oświetlonych lub podświetlanych tablic reklamowych czy feerii świateł na przydrożnych knajpach do żywego przypominających kolory świateł drogowych.

Wypadkami z ludźmi na torach poza przejazdami i miejscami robót Państwowa Komisja się nie zajmuje. Trochę szkoda, ale w świetle realiów etatowo-organizacyjnych byłoby to niemożliwe. Odpowiedzialność, wina i aspekty prawne są na ogół jasne – wstęp na tory jest zabroniony i już. Jednak takie podejście prowadzi donikąd i na pewno nie zmniejszy liczby ofiar. Obok edukacji warto chyba przeanalizować sytuacje, w których dochodzi do takich wypadków. Można być na przykład wielce sfrustrowanym, gdy przy okazji modernizacji linii kolejowej ulega likwidacji chodnik prowadzący na koniec peronu od jednego z końców stacji. Przed modernizacją był sobie chodnik wzdłuż torów i potem przejście przez tor z płotkami zmuszającymi do spojrzenia w obie strony i wejście na peron. W trakcie projektowania okazało się, że pas terenu pomiędzy torem a płotem nieruchomości jest zbyt wąski z punktu widzenia normatywów na chodnik i skasowano chodnik, przejście przez tor i wejście na peron. Teraz trzeba przejść na drugą stronę toru, dojść kilkadziesiąt metrów do ulicy, przemierzyć nią prawie całą długość stacji – ponad 200 m i wejść na peron z drugiego końca stacji. Pasażer ma dalej, chyba że skorzysta z wydeptanej ścieżki w miejscu, gdzie kiedyś był brukowany chodnik, lub z torów, gdy na ścieżce będzie błoto. Pytanie, co jest lepsze – chodnik węższy niż wynika z paragrafu, czy jego brak i teoretyczne założenie, że ludzie pójdą dłuższą trasą. Zresztą wygodne dojście to kwestia nie tyko bezpieczeństwa, ale i zasięgu oddziaływania kolei jako transportu publicznego. Audyt jednej z dróg pod Krakowem pokazał, że duża liczba wypadków na pewnym odcinku wynika po prostu z faktu, że jest przystępnej, a dojście do niego prowadzi kawałkiem drogi, gdzie akurat nie ma pobocza. Może warto i wokół stacji oraz przestanków kolejowych popatrzeć, jak jest z dojściem, dojazdem rowerem lub innym transportem do nich z najbliższej okolicy i z możliwego miejsca parkowania samochodu.

Pozostają jeszcze samobójcy, w zasadzie sprawa beznadziejna, ale jednak… Brytyjska policja transportowa i personel stacyjny zostały poddane szkoleniu, jak rozpoznać prawdopodobnego samobójcę wśród osób na peronie.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz też

 

ŚLEDŹ NAS NA:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.
Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.

współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Transport Publiczny ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5