Partnerzy serwisu:
#Koronawirus w Polsce. Transport i infrastruktura - zobacz serwis specjalny!

 

Drogi | Biznes - Polska

Oszczędności z przetargów nie pokrywają niedostatku środków inwestycyjnych

| Agnieszka Serbeńska źródło: RynekInfrastruktury.pl 17.03.2016

PARTNERZY DZIAŁU


 

Oszczędności z przetargów nie pokrywają niedostatku środków inwestycyjnych
fot. lemoniada, flickr.com, CC

Więcej z regionu:

Polska

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Niska cena i idące za tym duże oszczędności w przetargach na drogowe zadania to pozorny sukces inwestora. W rachunku ciągnionym okazują się wręcz szkodliwe dla gospodarki, bo wywołują szereg negatywnych zjawisk. – W brutalny sposób zostały one obnażone w trakcie poprzedniej projekcji rządowego programu dróg. Doprowadziły do zapaści na rynku budownictwa drogowego – mówi z rozmowie z portalem RynekInfrastruktury.pl Zbigniew Kotlarek, prezes zarządu Polskiego Kongresu Drogowego.
Oszczędności na przetargach drogowych były sztandarowym hasłem w okresie perspektywy budżetowej 2007 – 3013 i finansowanego z unijnych środków rządowego programu inwestycyjnego. – Było używane praktycznie po rozstrzygnięciu każdego przetargu – przypomina Zbigniew Kotlarek. – Szumnie, jako sukces inwestora, dbającego o finanse publiczne, ogłaszano kolejne pokaźne sumy dokonanych oszczędności. Teraz tak szumnych komunikatów nie ma, natomiast pozostał problem kryterium najniższej ceny i płynących stąd tak zwanych oszczędności – mówi prezes PKD.

Gdzie trafia różnica?

Oszczędności w przetargach na drogowe zadania to nic innego jak po prostu różnica pomiędzy wartością kosztorysu inwestorskiego a najniższą ceną jaką złożył oferent wygrywający kontrakt. Przy dużej rynkowej konkurencji wykonawców, a więc przy wielu uczestnikach postępowania przetargowego, zasada najniższej ceny odgrywa zasadniczą rolę w rozstrzygnięciach. – Różnica jest tym większe im bardziej przeszacowany jest kosztorys inwestora. Ale co się z nią dzieje – zadaje pytanie szef drogowej organizacji. I zaznacza, że przecież oszczędności na projektach poprzedniego rządowego programu budowy dróg nie wygenerowały ich więcej w łącznej długości niż zaplanowano. – Dzisiaj wiemy jedno, że te tak zwane oszczędności, które zostały niby wygenerowane poprzez najniższą cenę wpadły do jakiejś czarnej dziury – stwierdza prezes PKD.

Projekt programu budowy dróg jest spisem zadań, w którym do każdego tytułu inwestycyjnego przypisywany jest zakres rzeczowy i finansowy. Każde zatem zadanie ma swoją określoną wartość. Ich suma wskazuje budżet programu, zatwierdzany przez Radę Ministrów i realizowany przez Krajowy Fundusz Drogowy pod nadzorem ministra finansów. – Kontrakty, które podpisuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na realizacje danych zadań, określają takie ich wartości, jakie zostały zaoferowane przez wygrywających oferentów. Nadwyżki finansowe nie trafiały do Generalnego Dyrektora DKiA; on nie był dysponentem tych pieniędzy. Szły wprost do ministra finansów. I nie wiedzieliśmy czy te pieniądze w jakiś sposób wracały do KFD, aby można było finansować dodatkowe zadania – zauważa Zbigniew Kotlarek. – Ta procedura nie działała tak, jak można powszechnie sądzić na podstawie tego, jak dysponujemy prywatnymi budżetami. Tak to nie działa również i dziś. Dyrektor Generalny nie ma tak swobodnego dysponowania środkami – dodaje.

Jednak jest szansa, że wkrótce to się zmieni. Jak informuje portal RynekInfrastruktury.pl Zbigniew Kotlarek, najprawdopodobniej zaoszczędzone w przetargach kwoty, przy zachowaniu poziomu zaplanowanego łącznego finansowania programu, pójdą na realizację kolejnych zadań drogowych. O ich skierowanie na konkretne projekty, będzie wnioskował Generalny Dyrektor DKiA. Zbigniew Kotlarek zaznacza, że byłaby to dobra zmiana.

Zapaść pod sztandarem oszczędności

Zmiany wymaga również podejście do kryterium najniższej ceny. W przypadku jej dominacji wykonawca przygotowując ofertę tnie niektóre elementy wyceny lub omija, nie kalkulując ryzyka i niektórych składników kosztowych. Tak stało się w okresie perspektywy 2007 – 2013, czyniąc te lata czarnymi dla budownictwa drogowego, naznaczonymi licznymi upadłościami.

– Małe pieniądze to duże problemy – podsumowuje Zbigniew Kotlarek, równocześnie zastrzegając, że stosowanie najniższej ceny, a tym samym uzyskiwanie oszczędności na projektach, nie jest opłacalne dla obu stron procesu inwestycyjnego. Jest też przekonany, że należy doprowadzić do takiej równowagi stron, by zamawiającemu zapewnić szanse dobrego przygotowania inwestycji, a wykonawcy – dobre warunki jej realizacji, tj. za cenę, która zgodnie z zasadami gospodarki rynkowej pozwoli mu uzyskać zysk i wytworzyć produkt zgodny z wymogami zleceniodawcy oraz sztuki inżynierskiej.

– Efekt oszczędności z tytułu niskiej ceny, uznawany jako sukces, jest pozorny. W rachunku ciągnionym, a więc licząc projekt do końca, jest wręcz szkodliwy dla gospodarki, bo przynosi wiele negatywnych zjawisk, które widzieliśmy i które w brutalny sposób zostały obnażone w trakcie poprzedniej projekcji drogowego programu. Doprowadził do zapaści na rynku budownictwa infrastrukturalnego. Dla gospodarki każdego państwa kluczowym zadaniem jest rozwijanie własnego potencjału, który wygeneruje określoną siłę ekonomiczną i stanie się stymulatorem rozwoju gospodarczego. Polska dzięki ogromnym środkom z Unii Europejskiej miała historyczną szansę. Tymczasem doszło do zapaści właśnie pod sztandarem oszczędności liczonych w milionach – podkreśla Zbigniew Kotlarek.

Gdzie szukać oszczędności?

Obecny resort infrastruktury pracuje nad optymalizacją kosztów projektów nowego programu. Stało się to konieczne. Poprzednia ekipa rządowa jesienią, tuż przed wyborami, złożyła nowy program drogowy na lata 2014 – 2023, w którym dopisała szereg zadań, których nie było w jego pierwotnym projekcie. Stąd wcześniej przewidywana kwota finansowania programu urosła ze 107 mld zł do 197 mld zł. – Tego problemu żadna inżynieria finansowa nie rozwiąże. Nie da się zrealizować większego programu za te same pieniądze, jakie mamy dostępne z UE i zabezpieczone jako wkład krajowy. Program został przyjęty i nowe ministerstwo musi się jakoś do niego odnieść – stwierdza Zbigniew Kotlarek.

Oczywiście, intencją rządzących jest to, by wykonać jak najwięcej. Natomiast, jak zwraca uwagę szef PKD, w kraju nadal panuje zła atmosfera wokół kosztów budowy dróg. Powszechne jest przekonanie, że w Polsce budujemy je drogo; najdrożej w Europie. – Na pewno to obnaży analiza, którą teraz prowadzi ministerstwo infrastruktury. Ale jak możemy budować najdrożej skoro cały czas budujemy w oparciu o kryterium najniższej ceny – zwraca uwagę Zbigniew Kotlarek.

Prezes PKD przyznaje, że projekty są przewymiarowane, a zatem należy rzetelnie przeanalizować jak i co budujemy. A szczególnie dokładnie należy się przyjrzeć systemowi uzgadniania projektów, bo w nim tkwi błąd. – System uzgadniania projektów jest tak skonstruowany, że decydującym jest urzędnik. Decyzje wydaje urzędnik, a projektant w ryzach wymagań zamawiającego nie ma wyboru i musi się zgadzać na wszystko co on tworzy. Urzędnicy natomiast działają tak, by nikt im nie zarzucił, że czegoś nie uwzględnili – zaznacza prezes.

Szczególny postrach sieją ekolodzy. Stąd wynika przewymiarowanie urządzeń drogi. Ale ono też funkcjonuje w innych asortymentach drogowych robót. Na przykład w konstrukcjach nasypów, na budowę których trzeba dowozić ogromne ilości ziemi. – To są zwiększone koszty, które potem powodują, że te drogi budujemy drożej niż gdzie indziej. Teraz gdy mówimy o oszczędnościach to właśnie powinniśmy ich szukać m.in. w tego typu absurdalnych decyzjach i w systemie jaki funkcjonuje na etapie i w procesie przygotowania inwestycji, szczególnie w obszarze decyzji i ich pozyskiwania – podkreśla Zbigniew Kotlarek.

Oszczędności można znaleźć, choć raczej niewiele

Biorąc pod uwagę fakt niedostatku środków finansowych na realizację rządowego programu w uchwalonym zakresie, prezes PKD wskazuje na konieczność ponownego zdefiniowania inwestycyjnego planu. W obecnym kształcie nie ma on żadnych szans realizacji.

Natomiast zdaniem Zbigniewa Kotlarka realny do realizacji jest pierwotny projekt PKD, którego budżet był opracowany na poziom 107 mld zł. – A ewentualnie to więcej, co uda się zrealizować, będzie efektem obniżenia kosztów realizacji inwestycji w wyniku optymalizacji projektów. Trzeba jednak podkreślić, że tych rzeczywistych oszczędności nie będzie wiele, bo około 60 procent przetargów na zadania programu zostało już ogłoszonych i przeprowadzonych. W przypadku więc podpisanych kontraktów sprawa jest zamknięta. Pozostało jeszcze 40 proc. przetargów na projekty, w których można coś jeszcze zmienić. Nie należy więc spodziewać się szczególnych oszczędności finansowych – mówi Zbigniew Kotlarek. – Natomiast wprowadzenie bardziej cywilizowanych i realnych wymagań dla projektów, które są jeszcze w przygotowaniu na pewno dałoby w perspektywie najbliższych lat szansę normalizacji relacji między rynkiem a zamawiającym – zaznacza.

Prezes PKD obawia się, że jednak w obecnym PBDK i w rozpoczętej nowej perspektywie budżetowej 2014 – 2023 w poszukiwaniu oszczędności mogą zostać popełnione podobne błędy jak poprzednio. Przypomina więc, że oszczędności, które powstają w wyniku przetargów, w przypadku zadań finansowanych ze środki UE, nie są do bezpośredniego wykorzystania na inne drogowe projekty. – Pieniądze rozliczane ex post, czyli po wykonaniu zadania, są wartością kontraktową a nie aplikowaną. Różnicy nie możemy w sposób fizyczny skierować na inne zadanie. Wraca ona do UE i to od niej zależy co zrobi z tą nadwyżką – podkreśla Zbigniew Kotlarek.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz też

 

ŚLEDŹ NAS NA:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.
Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.

współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Transport Publiczny ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5