Po trudnym początku roku spowodowanym zimą, Bobcat w drugim kwartale z optymizmem patrzy już na przyszłość. Firma planuje konkretne działania, które mają przełożyć się na pozycję firmy na rynku – zarówno polskim, jak i światowym. Głównym atutem marki jest dywersyfikacja, dzięki której może konkurować na wielu płaszczyznach.
Wzięliśmy udział w
Bobcat Demo Days 2026 w kampusie firmy Bobcat w czeskim mieście Dobříš. Podczas wydarzenia zaprezentowano m.in. przedpremierowy pokaz nowych kompaktowych ładowarek kołowych L85 i L100 czy też zadebiutowały przed szerszą publicznością takie sprzęty jak mini ładowarka gąsienicowa MT120 i kompaktowa ładowarka gąsienicowa T650. Porozmawialiśmy również z Leszkiem Tomczykiem – dyrektorem regionalnym na Polskę i kraje bałtyckie.
Otrzęsienie po zimie
Na wstępie Tomczyk przedstawił sytuację na rynku w 2026 roku. Pierwszy kwartał był trudny, ponieważ zima zastopowała rozwój prac ziemnych dla sprzętu koparkowego, ale po zmianie pogody i ociepleniu perspektywy firmy na najbliższe miesiące są lepsze.
– Wiemy, co się dzieje na rynku, pod kątem konkurencji. Mamy agresywne kampanie wspomagające. Naszą główną siłą jest to, że mamy szerokie portfolio produktów, mamy wiele do zaoferowania klientom: dostępne produkty, dobrą sieć serwisową, dziewięciu dealerów wspomagających. Nasze maszyny są niezawodne. Oczywiście, czasami zdarzają się problemy – nie będziemy mydlić oczu – ale potrafimy sobie z tym radzić – wskazał.
Uzupełnił przy tym, że największym wyzwaniem firmy jest obecnie presja cenowa związana głównie z producentami spoza Europy, w szczególności z Chin. Bobcat odpowiada na to dywersyfikacją, szerokim portfolio i rozwijaniem produktów. Na rynek coraz częściej też przywraca te maszyny, które w przeszłości gwarantowały sukces i zainteresowanie klientów, jak chociażby ładowarka burtowa T650. Ich produkcję wznowiono ze spełnieniem obecnych norm emisji spalin.
Na co stawia Bobcat?
Topowym produktem firmy są minikoparki, ale w ostatnim czasie można zauważyć zmianę upodobań klientów. Leszek Tomczyk wskazuje, że do tej pory głównym zainteresowaniem cieszył się segment od jeden do dwóch ton, a obecnie coraz większym zainteresowaniem cieszą się koparki w segmencie 2-3 tony.
– Widzimy zwiększoną sprzedaż tych produktów całego rynku. W przypadku ładowarek burtowych, czyli naszego korowego produktu, mimo ogólnego światowego trendu, w Polsce cały czas jest możliwość aplikacji naszych rozwiązań do rynku, który skręca w stronę ładowarek przegubowych. Mamy duże pole do popisu dla ładowarek burtowych w przypadku utrzymania dróg i prac ziemnych. Widzimy również rosnący trend, chociaż w Polsce nie jest jeszcze tak dynamiczny, i zainteresowanie ładowarkami gąsienicowymi. Odrobiliśmy lekcję, wprowadzając odświeżoną gamę modeli T66, T76, T86 z wydłużoną gwarancją. Pozostajemy zatem cały czas na rynku, który – tak naprawdę – sami stworzyliśmy – wymienił przedstawiciel Bobcat.
Tomczyk dodał jeszcze, że Bobcat na nowo wprowadził gamę koparek 9-tonowych, a w zeszłym roku przeniósł produkcję tego modelu z Ameryki Północnej do Indii, gdzie produkowane są maszyny lepsze jakościowo i bardziej przystępne. Jednym z planów na najbliższy czas jest z kolei tworzenie alternatywy dla ładowarek burtowych poprzez ładowarki przegubowe. Najbliższym krokiem, by pokryć szerzej ten rynek, będzie wprowadzenie większej ładowarki L100 i odświeżenie modelu L85.
Megaprojekty melodią przyszłości
Na koniec zapytaliśmy, jak wygląda sytuacja z rynkiem drogowym w Polsce, a także, jak duże nadzieje wiąże Bobcat w związku z prowadzonymi w Polsce przygotowaniami do megaprojektów takich jak Port Polska czy elektrownia jądrowa.
W przypadku utrzymania dróg, głównym produktem firmy są ładowarki burtowe, które wykorzystywane są do frezowania i naprawy asfaltu, ale też utrzymania pod kątem czystości. Do wszelkich prac około drogowych wykorzystywane są minikoparki i ładowaki przegubowe.
– Jesteśmy liderem w kategorii ładowarek burtowych, nasze udziały rynkowe oscylują na poziomie około 80 procent, natomiast trzeba podkreślić, że to nie jest duży rynek. To jest rynek około stu maszyn rocznie – powiedział Leszek Tomczyk.
Raz jeszcze odniósł się do kwestii trudnego początku roku i ciężkiej zimy, która zaskoczyła wszystkich. Mimo to nie była ona jednak tak duża, żeby w Polsce wzrosła aplikacja sprzętu do zimowego utrzymania dróg. Ten natomiast doskonale sprawdza się w północnej Europie, gdzie maszyny mają szerokie pole do popisu chociażby pod kątem usuwania śniegu.
Dyrektor podkreślił natomiast, że w przypadku większych inwestycji, sprzęt Bobcat wykorzystywany jest głównie do wykończeń, ponieważ ciężkie roboty ziemne, to nie jest domena firmy. W związku z tym, w przypadku największych inwestycji prowadzonych obecnie w Polsce, Bobcat nastawia się na zwiększony popyt maszyn, jednak Tomczyk uważa, że nastąpi to dopiero na późniejszych etapach inwestycji.
– Przy elektrowni atomowej na północy już dzieją się prace drogowe, natomiast to nie jest jeszcze aplikacja pod nasz sprzęt. My „wejdziemy” później, przy wykończeniu czy tworzeniu terenów zielonych wokół tej inwestycji. W związku z tym, nie widzimy - na ten moment - zmożonego ruchu pod kątem naszego portfolio przy tych projektach – wyjaśnił.
. Zrobił się ruch na początku drugiego kwartału. Wszystkich nas zaskoczyła zima. Mimo wszystko nie była ona na tyle duża, żeby aplikacja sprzętu do zimowego utrzymania dróg była silnie wykorzystywana, natomiast to kolejny aspekt na północy Europy. Tam nasze maszyny mają większe pole do popisu pod kątem usuwania śniegu itd. U nas ta zima była chwilowa, trochę nas zaskoczyła, ale jeśli będzie się to powtarzało, to jesteśmy gotowi na pokrycie produktowe.