Władze elbląskiego aeroklubu wydają się twardo stąpać po ziemi. Jak wskazuje Maciej Leśniewski, w lokalnym porcie przydałby się utwardzany pas startowy, ale od lat brakuje pieniędzy na tę inwestycję. I podkreśla, że betonowy pas w lokalnych warunkach jest nieopłacalny. Chodzi jedynie o pas trawiasty, ale utwardzany, aby ułatwić życie lotniskom z klubu i osobom przylatującym do Elbląga mniejszymi statkami powietrznymi.
Elbląskie lotnisko od lat dysponuje jedynie pasem trawiastym, do którego wielu pilotów nie ma zaufania. Utwardzany pas w porcie to przede wszystkim większe bezpieczeństwo lotników. Jak stwierdza Leśniewski w rozmowie z lokalnym serwisem informacyjnym, obecnie lotnisko ma pas, na którym trzeba walczyć z kretowiskami i ciągłym „łataniem” trawy. Utwardzany pas ma natomiast taką strukturę, że na nim trawa rośnie bez przeszkód, bo wewnątrz, w ziemi, znajduje się specjalne włókno i siatka, które regulują jej wzrost. Podobnie krety nie dewastują powierzchni. Taki pas łatwiej jest utrzymać w dobrej kondycji.
Jednak aeroklub nie jest w stanie sam sfinansować inwestycji. Dlatego jego przedstawiciele liczą na to, że znajdą partnera. Ale pomysłów jest wiele. Leśniewski chciałby również wystąpić o dofinansowanie z UE. To jednak musiałoby się odbyć we współpracy z miastem, ponieważ samego aeroklubu nie stać na wkład własny do inwestycji.