- Teraz w Chinach jest ponad 60 000 km i chińskie firmy maja ogromne doświadczenie, wynikające z 20 lat aktywnego budowania. Podobnie jest z energetyką, z którą rozpędzona chińska gospodarka ma stały problem, bowiem ciągle brakuje mocy. Budując swoja energetykę, chińscy producenci i chińscy wykonawcy ciągle się uczą, zdobywają doświadczenie. Produkują coraz lepsze urządzenia, częstokroć dysponują technologiami o najwyższych standardach – informuje Frydrych. - Jestem zdania, że możemy i powinniśmy wykorzystać ich doświadczenie, ich potencjał, współpracując z nimi, wciągać ich w konsorcja, oferując im współprace i współdziałanie, a nie próbując ograniczyć ich, wyrzucić ich z rynku - dodaje.
Jak mówi Frydrych, w Polsce brakuje zarówno rozwiązań, urządzeń, jak i potencjału wykonawczego, a przede wszystkim pieniędzy. - Dokonujemy w Polsce poważnego skoku cywilizacyjnego ale nie mamy podstawy w postaci infrastruktury - transportowej, energetycznej, komunikacyjnej. Bez tego, nie uda nam się zbudować nowoczesnej gospodarki. A nasza infrastruktura albo jest nieadekwatna (jak drogowa, czy komunikacyjna) albo się rozpada ze starości (jak kolejowa czy energetyczna). Budowa takiej infrastruktury to zadanie strategiczne państwa, a potrzeby finansowe w tym zakresie są ogromne - uważa. - Możemy jeszcze sięgnąć po chińskie kapitały, po chiński potencjał wykonawczy, po urządzenia i wyroby, których nie produkujemy w Polsce. Sprawa COVEC-u wprowadziła trochę zamieszania i narobiła trochę szkód w postrzeganiu Polski wśród potencjalnych chińskich inwestorów, ale myślę, ze powoli sprawa ulegnie wyciszeniu - dodaje.