Podczas środowej konferencji w Warszawie Frankowski informował, że kupnem OLT Express zainteresowanych jest dwóch inwestorów branżowych (więcej na ten temat przeczytasz tutaj). Jak wynika z dzisiejszej wypowiedzi Frankowskiego, OLT zdecydowało się przerwać rozmowy z inwestorem.
- Nasza pozycja negocjacyjna nie była najlepsza. Sprawa nie jest jednak w 100 proc. zamknięta. Tym, na czym chcemy się teraz skupić przede wszystkim, to funkcjonowanie OLT Express Poland, spółki odpowiedzialnej za rejsy czarterowe. Jesteśmy tez zobowiązani oddać pieniądze naszym pasażerom. Natomiast około 40 proc. wszystkich transakcji było realizowanych przez pośredników. Czy oni oddadzą pieniądze swoim klientom – tego już nie wiemy. My rachunki z nimi uregulujemy na pewno – uspakajał dyrektor OLT.
Wczoraj około 800 pasażerów linii OLT Express nie odleciało z polskich lotnisk. Dziś ta liczba wyniesie 6,5 tysiąca. W sumie około 130 tys. osób czeka na zwrot pieniędzy od przewoźnika. Jak zapewnia Frankowski, na pewno otrzymają pieniądze. Co więcej, zostaną im wypłacone odszkodowania w wysokości 250 euro.
- W tej chwili tworzymy listy pasażerskie i staramy się na bieżąco regulować wszystkie płatności. Cały proces może jednak potrwać kilka tygodni. Pamiętajmy, że to 130 tys. osób, które czekają na swoje pieniądze – poinformował Frankowski.
Przyczyną upadłości OLT Express Regional jest brak płynności finansowej. – Straciliśmy caschflow. Musieliśmy podjąć decyzję, czy jesteśmy w stanie utrzymać rejsy regularne z rezerw. Odpowiedź brzmi – nie, stąd decyzja o zawieszeniu wszystkich lotów. Jeśli uda nam się uruchomić kanał dystrybucji do klienta indywidualnego, wówczas przywrócimy loty regularne. Jednak w najbliższych tygodniach jest to mało prawdopodobne – mówił dalej dyrektor OLT Express.
Frankowski poinformował również, ile wynoszą zobowiązania OLT Express wobec polskich lotnisk i Petrolotu. – To około 30 mln zł – powiedział.
Pierwszeństwo w zwrocie pieniędzy będą mieli ci pasażerowie, których lot miał się odbyć najwcześniej. W takiej kolejności realizowane będą przelewy. Całość procesu wypłacania pieniędzy ma się zakończyć w przeciągu kilku tygodni. Czy linie nie obawiają się, że starciły zaufanie klientów?
- Oczywiście, że się obawiamy – przyznał Frankowski. – Ale to nie zmienia faktu, że w przyszłości ponownie chcielibyśmy wrócić na rynek.