Ponad połowa inwestycji drogowych w Polsce dotycząca dróg ekspresowych i autostrad jest opóźniona. Problemem nie są jednak działania wykonawców. Tym, co w ostatnich latach najbardziej stopuje zadania drogowe, są procedury i wydłużające się oczekiwania na decyzje administracyjne.
Jak informuje serwis „Forsal”, na podstawie zdobytych przez siebie informacji, aż 146 z 286 inwestycji drogowych w Polsce, jeśli chodzi o budowę ekspresówek i autostrad, jest opóźnionych, a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydłuża co drugi kontrakt o co najmniej pół roku.
Serwis wskazuje – powołując się na odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury Stanisława Bukowca - na jedną z interpelacji poselskich, iż problematyczne są opóźnienia urzędów, które wydają zezwolenia na realizację inwestycji drogowych, bez których nie można rozpocząć prac w terenie. Swoje robią również przedłużające się często badania archeologiczne.
W ten sposób, na decyzję ZRID należy oczekiwać około 12-14 miesięcy, a czasem ten okres wydłuża się nawet do dwóch lat. Resort ma jednak związane ręce, bo za decyzje administracyjne i samo prawo zamówień publicznych odpowiadają inne urzędy. Również MI nie ma wpływu na protesty i odwołania, których nie brakuje w przypadku zwłaszcza tych największych inwestycji. Chociażby w tym tygodniu informowaliśmy o
planowanym proteście mieszkańców w związku z wariantami A50 Obwodnicy Aglomeracji Warszawskiej.Eksperckie stanowisko w tej sprawie dla serwisu „Forsal” przedstawił Daniel Radomski – projektant drogowy. Potwierdził, że zdecydowana większość opóźnień, liczonych w latach, na kontraktach w formule Projektuj i buduj powstaje właśnie przed rozpoczęciem prac budowlanych.
– Przyczyną jest znacząco zbyt długie oczekiwanie na wydanie decyzji ZRID, która łączy w sobie podziały nieruchomości, wykupy gruntów i pozwolenia na budowę. Ustawowo na wydanie decyzji jest teoretycznie 90 dni, ale nie wlicza się do tego okresu tzw. ponownej oceny oddziaływania na środowisko, za którą odpowiada RDOŚ – wyjaśnił Radomski cytowany przez „Forsal”.
Dodał jednak również, że inwestycje stopują też Wody Polskie odpowiadające za pozwolenia wodno prawne. Oddzielną „męczarnią” w procesie zdobywania decyzji administracyjnych są natomiast odwołania do decyzji środowiskowych w sądach administracyjnych. Radomski wskazuje, że w tym przypadku instytucje państwowe są niemal kompletnie sparaliżowane.
– Politycy kolejnych rządów zamiast podjąć próbę naprawy problemów systemowych, dolewają tylko oliwy do ognia w postaci tworzenia kolejnych specustaw, z kolejnymi drogami „na skróty”. W efekcie mamy dziś inne zasady wywłaszczeń pod drogi, inne pod CPK, a jeszcze inne przy inwestycjach energetycznych. Społeczeństwo nie jest w stanie się w tym połapać, co zwiększa skalę negatywnych reakcji – dodaje Radomski dla „Forsala”.