Partner serwisu
Biznes i przemysł

Rywale czy partnerzy? 6 kroków, by „pogodzić” projektantów i generalnych wykonawców

Dalej Wstecz
Data publikacji:
24-04-2026
Ostatnia modyfikacja:
20-04-2026
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Rynek Infrastruktury

Podziel się ze znajomymi:

BIZNES I PRZEMYSŁ
Rywale czy partnerzy? 6 kroków, by „pogodzić” projektantów i generalnych wykonawców
fot. ZDG TOR
Czy projektanci i generalni wykonawcy to jeszcze partnerzy czy już rywale? Chociaż branża może znaleźć przykłady bardzo dobrej współpracy, nie brakuje negatywnych doświadczeń. Jak uzdrowić te relacje? Przedstawiciele obu stron zaprezentowali swoje pomysły.

Podczas jednej z debat w ramach IV Kongresu Projektantów i Inżynierów, przedstawiciele branży projektanckiej oraz generalnych wykonawców stoczyli dyskusję nad aktualnym poziomem współpracy między stronami oraz ewentualnymi sposobami na jej poprawę. Jakie wnioski powinni wyciągnąć w przyszłości, by realizacja kontraktów była mniej problemowa?

Partnerzy czy rywale?

Pierwszym zagadnieniem, niezbędnym do ustalenia punktu wyjścia, było finalne zdefiniowanie tego, czy w obecnych warunkach projektanci i wykonawcy są bardziej partnerami czy rywalami. Każdy z uczestników debaty przedstawił sytuację ze swojego punktu widzenia. Na wstępie głos zabrał Tomasz Meler – dyrektor ds. technicznych w firmie Gülermak, wskazując, że wiele zależy od formuły kontraktu.

– W obecnym modelu rynku publicznego relacja projektant-wykonawca zdefiniowana jest formułą kontraktu: projektuj i buduj lub buduj. W przypadku „buduj” projektant pracuje na zlecenie inwestora i są oni wtedy trochę rywalami z konieczności, bo mają rozbieżne cele. Często wykonawca, sięgając po dokumentację, widzi nie tylko zakres do zrealizowania, ale i roszczenia czy podstawy konfliktów, które przez inwestora przechodzą na projektanta. Mają jednak również szanse być partnerami w formule „projektuj i buduj”. Mają wtedy wspólne cele, mogą optymalizować technologie i dobór materiałów, a na podstawie doświadczenia współpracę mogą zacząć na etapie postępowania ofertowego, a nie jest ona narzucana w momencie realizacji projektu – wskazał różnice.

Paweł Senkulski - dyrektor ds. zarządzania projektami w INTOP – również widzi miejsce na współpracę, wskazując, że każda ze stron ma określone role w procesie inwestycyjnym, jednak kluczowa jest umowa z zamawiającym.

– Każdy chce mieć bezpośrednią umowę z inwestorem, bo daje to krótszą ścieżkę decyzyjną, możliwości i pewność w biznesie. Żadne rozwiązanie nie daje stu procent satysfakcji, bo zawsze w jakiejś konfiguracji pojawia się trzeci podmiot, który wywiera wpływ – zaznaczył Senkulski.

Nieco inaczej do postawionego pytania podeszła Marita Szustak – prezes Track Tec Construction i Izby Gospodarczej Transportu Lądowego. Jej zdaniem taka dyskusja w ogóle nie powinna mieć miejsca, ponieważ zarówno projektanci, jak i generalni wykonawcy „jadą na tym samym wózku”.

– Od 14 lat prowadzę Forum Dialogu w PLK. Cały czas o to walcz, bo na inwestycji nie ma rywali. Musi być współpraca na linii zamawiający-projektant-wykonawca dla dobra inwestycji, nie dla partykularnych interesów. Nie ma obowiązku zawierania umów z wykonawcą, jeśli wiadomo, że jest nierzetelny. Nie wyobrażam sobie że możemy rywalizować. Najwyższy czas zamienić słowo rywalizacja na współpraca i zastanowić się, jak współpracę doskonalić – zaapelowała.

Jak to natomiast wygląda ze strony projektantów? Jako pierwszy stanowisko tej strony przedstawił Rafał Blankiewicz, dyrektor zarządzający ILF Consulting Engineers Polska, zaznaczając, że z doświadczenia jego firmy wynika, że w większości przypadków generalni wykonawcy i projektanci to rywale. Trochę bardziej optymistycznie podszedł do tematu Arkadiusz Merchel - członek zarządu i dyrektor pionu transportu w Multiconsult Polska, którego zdaniem 70 procent przypadków to rywalizacja, a 30 procent to współpraca, czasem nawet bardzo dobra współpraca.

– Im firmy mają bardziej doświadczone zespoły, które wiedzą czego chcą, i z nami współpracują to prowadzą nas za rękę. Gdy firmy wiedzą, czego chcą, i gdy jest to dobrze wyartykułowane, oraz kiedy nie ma napięcia na poziomie ludzkim to ta współpraca jest dobra. Jeśli jest to oparte na zasadzie: masz umowę i albo ją podpiszesz albo nie, to jest gorzej. Czasem firmy podpisują takie kontrakty, bo być może nie mają wyjścia, ale to wszystko leży w nas. Jeżeli nie zaczniemy inaczej postrzegać branży, to będzie tak jak jest. Mam nadzieję, że zmienimy to mentalnie, że projektant i wykonawca mają wspólny cel i powinni to tak prowadzić, by kontrakt się udał, a nie udowadniać sobie cokolwiek. Ważna jest rola wykonawcy w hierarchii procentowej kontraktu, bo on powinien nas prowadzić, akcentować swoje oczekiwania, mówić, że to konkretne rozwiązanie preferujemy i stać razem w drodze do projektu, a nie w konflikcie dochodzimy do sytuacji, że stoimy do inżyniera razem i nagle obserwujemy zwroty. Tak nie powinno być. Powinniśmy działać razem – wyraził kolejny apel o współpracę przedstawiciel projektantów.

Również Andrzej Zimierowicz - dyrektor oddziału Rzeszów ds. projektowania w Promost Consulting – wskazał, że strony mogą być zarówno partnerami, jak i rywalami. Wszystko zależy od obu zainteresowanych stron.

– W teorii jesteśmy partnerami, bo projektant tworzy wizję a wykonawca ją urzeczywistnia i trudno sobie wyobrazić brak współpracy podmiotów, by powstał dobry projekt i został wybudowany we właściwy sposób zgodnie z wymaganiami inwestora. W praktyce jednak stajemy się rywalami, bo obie strony działają pod presją czasu, budżetu i odpowiedzialności. Projektanci bronią swoich koncepcji i projektów, a wykonawcy w głowie mają pomysły, jak projekt zmienić i wywrócić do góry kołami i to pierwsze zarzewia ognia i konfliktów. Kluczowe pytanie to, jak stworzyć model współpracy, w którym różnice kompetencji stają się siłą a nie źródłem sporu. W systemie „projektuj i buduj” projektant został sprowadzony do roli kreślarza. To moje doświadczenie i myślę, że część grona projektantów to potwierdzi, ale myślę też, że warto rozmawiać i naprawiać te złe rzeczy – podsumował tę część dyskusji Zimierowicz, również wyrażając chęć do wzmocnienia współpracy między stronami.

Jak naprawić współpracę?

W toku dyskusji i wymianie różnic, przedstawiciele obu grup zostali wreszcie spytani o propozycje i pomysły na to, by poprawić sytuację między projektantami i generalnymi wykonawcami. Chodziło o zmiany, które byłyby możliwe do wprowadzenia już teraz, aby w przyszłości współpraca układała się lepiej, o co przecież apelowali wcześniej sami zainteresowani.

Andrzej Zimierowicz, jako pierwszą rzecz, wskazał na przepisy. Chodziło mu dokładniej o stworzenie narzędzia dla zamawiającego, które dałoby mu możliwość wprowadzenia dodatkowego kryterium jakościowego opartego an doświadczeniu z danym projektantem.

– Byłoby to dobre narzędzie premiujące wykonawców, którzy się w przeszłości sprawdzili. Punkty mogłyby być przyznawane w sposób niejawny przed otwarciem ofert. Mogą się, co prawda, pojawić wątpliwości takiej natury, że zamawiający ustawia przetarg, ale nie zgodzę się, bo byłoby to narzędzie docenienia jakości – przekonywał.

Tomasz Meler z kolei w kwestii prawa wskazał, iż można by było rozważyć zmianę przepisów z „zezwalających na nakazujące”. Chodziło mu o to, by wymusić na zamawiającym konieczność zmienienia umowy, gdy zajdzie taka potrzeba.

– Jeśli my, jako wykonawcy, mamy określony czas czy koszty i są przesłanki do dania aneksu wykonawcy, niech będzie to obowiązek inwestora. Chodzi mi o to, żeby to nie był przywilej, o który wykonawca musi zabiegać i liczyć na łaskę do końca – objaśnił.

Trzecią zmianę wskazał Arkadiusz Merchel, proponując pod rozwagę, by branża projektowa pracowała w oparciu o zasady wyceny prac środowiskowych lub stawki godzinowe.

– Zróbmy taką tabelę. To jest proste. Eliminujemy wtedy proces prac dodatkowych. Dużo firm ma ewidencje czasu pracy. Dużo problemów by zniknęło. Chcielibyśmy otrzymywać wynagrodzenie nie procentowe, a realne – zaapelował.

Czwarta zmiana, a druga ze strony wykonawców, została zaproponowana przez Pawła Senkulskiego. Jego pomysł dotyczył zmiany w umowach definicji o błędzie projektowym.
– Zmiany powstają w umysłach wykonawców w czasie składania ofert. Zamawiający, zlecając zaprojektowanie infrastruktury podają tylko główne parametry, które my zachowujemy, dając propozycje. W umowach jest jedna definicja o błędzie projektowym. Wprowadzenie nowej definicji, która się nazywa zmianą projektowa i daje wykonawcy uprawnienie do zmian optymalizacyjnych. Zmian pozwalających na szybsze wykonanie obiektu z zachowaniem parametrów bez przypisania winy – wskazał.

Rafał Blankiewicz natomiast, w jednym zdaniu, stwierdził, że do poprawy współpracy wystarczyłoby, aby generalni wykonawcy dotrzymywali zawieranych umów z projektantami.

Dyskusję zamknęła natomiast Marita Szustak, która wskazała, że dobrze by było, jakby nie najniższa cena decydowała o wyborze wykonawcy, bo im więcej pieniędzy na kontrakcie, tym wyższa kultura współpracy. Jako kluczową zmianę wskazała jednak na potrzebę zmian w wydawaniu decyzji administracyjnych i usprawnieniu tego procesu.

– Tam gdzie wydawanie decyzji się przeciąga i trwa długo, uciekają terminy i robi się nerwowo. Najwięcej problemów na linii wykonawca-projektant jest właśnie na etapie zdobywania pozwoleń. Będę apelowała, by usprawnić ten proces i zestandaryzować go, by nie zależał od województwa, w którym daną decyzję pozyskujemy – zakończyła dyskusję.
Tagi geolokalizacji:

Podziel się z innymi:

Kongresy
SZKOLENIE ON-LINE
Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.
Współpraca:
Rynek Kolejowy
Rynek Lotniczy
TOR Konferencje
ZDG TOR
ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by BM5
Zamknij