Rynek Infrastruktury
Wśród mieszkańców pojawiły się osoby optujące za likwidacją węzła Ursynów Zachód, który ma powstać w odległości 300 m od węzła Puławska. Wzbudziło to obawy o to, że na ulice Ursynowa spłyną duże potoki ruchu, w tym tranzytowego.
Andrzej Berliński z firmy Arcadis wyjaśnił, że analizę lokalizacji węzłów przeprowadzono znacznie wcześniej, także w wyniku konsultacji ze społecznością Ursynowa. – Rezygnacja z węzła Ursynów Zachód na pewno spowodowałoby niezadowolenie mieszkańców Ursynowa. Byłoby to zasadnicze utrudnienie wyjazdu z drogi ekspresowej od strony Łodzi i węzła Konotopa na Ursynów. Wyjazd przez węzeł Puławska wiązałby się z oczekiwaniem na sygnalizację świetlną – tłumaczył projektant.
Berliński dodał, że bezkolizyjny wyjazd zaprojektowano w celu odciążenia węzła Puławska. – Gdybyśmy tego węzła nie zbudowali, to państwo staliby w gigantycznych korkach, bo w tej chwili węzeł na ulicy Puławskiej jest tak zaprojektowany, że faza przejazdu na wprost jest krótka i ona jest tylko dla tych, którzy zapomnieli wyjechać na łącznicę na ulicy Indiry Gandhi. Rezygnując z tego węzła pozbawilibyśmy mieszkańców Ursynowa wjazdu na trasę od strony zachodniej dzielnicy – wyjaśnił przedstawiciel firmy Arcadis.
Projektant uspokajał, że po analizach spodziewanej struktury ruchu ustalono, że potoki generowane na trasie będą stanowić generalnie samochody osobowe i trasa będzie obsługiwać ruch mieszkańców.
Mieszkańcy wskazywali także na problem zanieczyszczenia powietrza, powołując się na badania wykazujące znaczne przekroczenie dopuszczalnych norm. Według uczestników spotkania, sytuacja będzie jeszcze gorsza po otwarciu obwodnicy i wpuszczeniu na nią samochodów. Ostrzegano, że jeżeli Warszawa nie zdoła przywrócić prawidłowej jakości powietrza, sprawa Polski zostanie przesłana przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości.
GDDKiA wyjaśniła również kwestię ochrony przed hałasem. Urzędnicy zajmują się obecnie ponowną analizą akustyczną i ekrany zapisane w decyzji środowiskowej będą weryfikowane. Poruszono również sprawę odwodnienia Południowej Obwodnicy Warszawy wraz z tunelem. Projektanci wyjaśnili, że woda z drogi będzie prowadzona w kierunku Wisły i po podczyszczeniu zostanie spuszczona do rzeki.
Interesującą mieszkańców dzielnicy kwestią było również ryzyko zalania tunelu przez wodę z ulewnych deszczy. – Niweleta jest tak ukształtowana, że woda z tunelu odpływa na zewnątrz i nie wlewa się do tunelu. Przed tunelem jest zbiornik retencyjny, który potrafi przejąć taką wodę z deszczu, w związku z tym sądzimy, że nie powinno się nic zdarzyć – uspokajali projektanci.
Podczas spotkania pojawiły się zarzuty wobec GDDKiA i projektanta, że mieszkańców postawiono przed faktem dokonanym w zakresie lokalizacji obwodnicy. Przypomniano badanie opinii publicznej sprzed kilku lat, w którym społeczność opowiadała się przeciw inwestycji.
Projektant zapewniał również, że wszelkie zmiany, które mogą pojawić się w trakcie projektowania będą przedstawione mieszkańcom i będą mogli się oni z nimi dokładnie zapoznać. Poinformowano również, że w tunelu od portalu wschodniego zaplanowano pas dzielący do węzła Wał Miedzeszyński. Ma on stanowić możliwość do dobudowania kolejnego pasa obwodnicy, jeżeli za 30 lat pojawi się potrzeba dodatkowego pasa.