Na dziś kara wynosi 7 mln zł. Właściciel przedsiębiorstwa zaczął porządki - skończył remont instalacji, obiecuje budowę hali do przechowywania toksycznych odpadów oraz zwolnił prezesa, byłego wicewojewodę Krzysztofa Pusza.
Jak informuje "Dziennik Bałtycki" właściciel spółki zamierza przeprowadzić wewnętrzną kontrolę. Inspektorzy mają sprawdzić m.in., w jaki sposób prowadzona była gospodarka odpadami. WIOŚ chce się dowiedzieć, ile śmieci w ostatnim czasie firma przyjęła, a ile faktycznie zostało zutylizowane. Pod lupę inspektorzy wezmą też stacje utylizacji olejów oraz odpadów płynnych.
Przede wszystkim zostanie jednak sprawdzona eksploatacja stacji termicznej utylizacji odpadów - to nic innego jak serce spalarni, czyli miejsce, gdzie przy wykorzystaniu wysokich temperatur unieszkodliwia się odpady. Wczoraj informowaliśmy o niepokojących ustaleniach Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Wynika z nich, że - wbrew zasadom utylizacji - po spaleniu worków ze skażoną ziemią w popiołach nadal obecne były śladowe ilości HCB.
Spółka Port Service powstała jako firma świadcząca usługi w zakresie ochrony środowiska morskiego. Zakres usług obejmował dostawy wody pitnej na statki, usługi składowe, odbiór i utylizację wód balastowych ze statków w oddanej do eksploatacji w 1980 r. Oczyszczalni Wód Balastowych w Porcie Północnym.
Obecnie firma Port Service Beteiligungs GmbH posiada 83,47% udziałów Port Service, zaś pozostałe udziały są własnością Skarbu Państwa.