Partner serwisu
Miasto

Jak rozprowadzić tłum? Mobilność miejska po wielkich imprezach

Dalej Wstecz
Partner działu

Balzola Polska

Data publikacji:
12-05-2026
Ostatnia modyfikacja:
11-05-2026
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Ri

Podziel się ze znajomymi:

MIASTO
Jak rozprowadzić tłum? Mobilność miejska po wielkich imprezach
fot. Unsplash
Duże wydarzenia sportowe czy kulturalne to wyzwanie nie tylko dla ich organizatorów. Kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy osób w jednym czasie i miejscu to także sprawdzian dla miejskiej logistyki. W jaki sposób najszybciej rozprowadzić tłum spod stadionu: tramwajami, autobusami, czy jednak pieszo? A może zamiast podstawiać kolejne autobusy, zachęcić uczestników do dłuższego pozostania w miejscu wydarzenia?

Logistyka to jeden z ważniejszych elementów sukcesu imprez masowych – wynika z debaty „Planowanie mobilności podczas wielkich wydarzeń na żywo”. Debata z udziałem przedstawicieli samorządów, branży sportowej oraz operatorów transportu odbyła się w ramach Kongresu Inteligentnych Miast.

Event = korki

Wydarzenia na skalę masową zwykle mają innego organizatora niż samorząd, jednak rola lokalnej administracji publicznej jest niebagatelna. Bez udziału miast i gmin większość imprez po prostu nie mogłaby się odbyć albo stałaby się niedostępna cenowo dla uczestników. I nie chodzi tu tylko o partycypacje finansową. – My mamy parki, my mamy plaże, my mamy obiekty sportowe, więc formułą naszego włączenia się w to jest udostępnienie takiego obiektu. Problem polega na tym, że te obiekty nie są pośrodku niczego. One są bardzo często pośrodku miasta, z bardzo ograniczoną liczbą miejsc parkingowych, zupełnie nieprzystającą do liczby pojazdów, którymi uczestnicy przyjeżdżają – zauważyła Joanna Lubomirska-Siemieńczuk, sekretarz miasta Olsztyna.

– My bardzo zachęcamy do korzystania z transportu miejskiego. Zmieniamy organizację ruchu specjalnie pod takie wydarzenia. Ustalamy nowe sposoby dojazdu dla korporacji taksówkowych, dodajemy dodatkowe kursy komunikacji miejskiej. Mówimy: nie jedźcie tam swoim samochodem, nie stójcie półtorej godziny w korku – dodała przedstawicielka Olsztyna. Walka z przyzwyczajeniami mieszkańców jest jednak trudna, większość mimo pewnych korków, wielu uczestników wciąż wybiera dojazd autem niemal pod sam obiekt. – Nasi mieszkańcy mówią nam jak chcą żyć, a my musimy się do tego w jakiejś mierze dostosować – skwitowała Joanna Lubomirska-Siemieńczuk.

Ta próba dostosowania to nieustanne balansowanie między potrzebami mieszkańców a interesem miasta. Z jednej strony mieszkańcy oczekują „igrzysk”, imprez, dzięki którym miasto żyje, z drugiej ci sami ludzie piszą skargi, narzekając na utrudnienia. Choć bywa, że imprezy na dużą skalę generują frustrację, dla miasta bywają znaczącym impulsem gospodarczym.

Zatrzymać zamiast przyśpieszać wyjazd?

– 26–27 tysięcy osób przewijających się przez wydarzenie w ciągu trzech dni to liczba, której nie sposób przeoczyć. Każda z tych osób przywozi do miasta siebie i swoje pieniądze. Korzystają z hoteli, gastronomii, komunikacji i innych atrakcji – zauważa przedstawicielka Olsztyna nawiązując do odbywającego się w tym mieście festiwalu.

Patrząc z tej perspektywy, uczestnicy debaty zwrócili uwagę, że myślenie o mobilności nie powinno się ograniczać do rozładowanie ruchu. Chodzi także o zatrzymanie uczestników w mieście jak najdłużej.

– My, zarządzający transportem, urbaniści i logistycy, często bawimy się w hydraulików. Zamiast zagospodarować potok pasażerów, zastanawiamy się, jak najszybciej ten ruch rozprowadzić – wskazał Krzysztof Jałoszyński, zastępca dyrektora wydziału inżynierii miejskiej i ochrony środowiska Urzędu Miasta Sopotu. Porównał imprezę masową do deszczy nawalnych. – Nie odprowadzamy natychmiast wody, lecz próbujemy ją gromadzić. Jak stwierdził, osoby, które szybko wsiądą do samochodu i pojadą do domu, nie generują żadnego dodatkowego zysku. –
Powinniśmy starać się zagospodarować te osoby, które już przyjechały do Krakowa, Olsztyna, Warszawy czy Trójmiasta, żeby miały czas skorzystać z naszej oferty. Niech zostaną dłużej, pójdą do restauracji, do klubu, na spacer. To też jest dodatkowa korzyść dla lokalnego biznesu – przekonywał.

Ze swoistą imprezą masową Sopot ma do czynienia w każdy weekend przez cały rok. Jest nią plaża i molo. Miasto postanowiło zagospodarować ten potencjał. Na położonej w pobliżu plaży ulicy Parkowej, która przez lata służyła jako parking, zlikwidowano 70 proc. miejsc postojowych i zazieleniono przestrzeń. W ten sposób zmuszono przyjezdnych, by zostawili samochód nieco dalej, a idąc do niego mieli okazję skorzystać z oferty miasta.

W podobnym kierunku idzie myślenie na warszawskim stadionie Skry. To obiekt na 6 tys. widzów, z doskonalą komunikacją – kilka minut od przystanku autobusowego, blisko dwóch linii tramwajowych i metra. – Komunikacyjnie się naprawdę bronimy – przekonywała Katarzyna Łęgiewicz, pełniąca obowiązki dyrektora w Stołecznym Centrum Sportu Aktywa Warszawa. – Rozmawiamy natomiast co zrobić, żeby mecze były wydarzeniem, wokół którego będzie się budowało więcej na terenie samej Skry – dodała. Ten stosunkowo nowy obiekt ma do dyspozycji 20 hektarów terenu, a przy tym jest zlokalizowany na skraju Pola Mokotowskiego. Takie położenie zachęca do tego, by przyciągać kibiców dodatkowymi atrakcjami przed wydarzeniem sportowym i po jego zakończeniu. Już dziś takie praktyki wdraża na swoim obiekcie Legia. Jednocześnie zapraszając na swoje teren dużo przed meczem i umożliwiając pozostanie po nim powoduje, że dojazd na miejsce rozkłada się w czasie.

– Skra jest otwarta dla wszystkich i mieszkańcy mogą amatorsko uprawiać sport na jej terenie. Jest przystosowana nie tylko dla profesjonalistów – podkreśliła Katarzyna Łęgowicz. Otwartość na mieszkańców to niewątpliwa zaleta obiektów położonych w centrum miasta. Choć z drugiej strony bywają one kłopotliwe z uwagi na konieczność obsługi dużej liczby osób, to jednak, wbrew częstym protestom mieszkańców, stadiony i hale wpisane w miasto są światowym standardem.

– Obiekty sportowe posadowione pośród tkanki miejskiej nie są niczym niezwykłym. Zdecydowanie jest ich więcej niż obiektów na skraju miasta – Jarosław Jankowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Legia Kosz. Przywołał przykłady z Europy i Stanów Zjednoczonych. – Madison Square Garden nie jest na obrzeżach Nowego Jorku, tylko w centrum. Wiele hal i stadionów jest wręcz włożonych między bloki i normalnie funkcjonuje jako element miasta – wskazywał. W przypadku warszawskiej Skry, która jest stosunkowo nowym obiektem, korzyści z położenia dla mieszkańców są oczywiste, a kibiców można przyzwyczaić do tego, że do obiektu najlepiej dojechać komunikacją publiczną.

Ruch pieszy ważniejszy niż tramwaje?

Przy bardzo dużych imprezach nawet najbardziej wydajny transport publiczny zderzy się jednak z ograniczoną przepustowością. – Im większa impreza, tym większe znaczenie ma ruch pieszy. Przy pewnych wolumenach nie jesteśmy już w stanie zrobić nic innego – zwrócił uwagę dr inż. Marek Bauer z Politechniki Krakowskiej. – Przepustowość uderzy nas tam, gdzie będzie najsłabsza. To mogą być drzwi wyjściowe z hali, potem brama, potem peron metra albo drzwi tramwaju. Dlatego potrzebujemy przestrzeni, żeby tłum się rozgęścił – przekonywał.

Ekspert zwracał uwagę, że czasami najlepszym rozwiązaniem jest… wydłużenie dojścia do transportu publicznego. – Przy dużych wydarzeniach być może trzeba będzie zamknąć najbliższy przystanek, żeby ludzie mogli dojść do dalszych przystanków i żeby tłum się rozładował – mówił. To dodatkowy argument za lokowaniem obiektów w mieście, gdzie za pomocą ruchu pieszego można najsprawniej rozgęścić tłum. 

Potwierdzeniem tezy o znaczeniu ruchu pieszego mogą był słowa przedstawiciela warszawskiego Zarządu Transportu Miejskiego. – Mamy trzy linie tramwajowe wokół Stadionu Narodowego, metro i kolej miejską. I tak musimy zamykać część bramek, ograniczać dostęp do peronów i pilnować, żeby nikt nie wpadł pod pociąg – powiedział Artur Zając, dyrektor Pionu Przewozów w ZTM. Przyznał, że podczas największych imprez Warszawa często stawia na ruch pieszy, zamykając całkowicie ruch na prowadzącym do centrum Moście Poniatowskiego.

Miasto skoncentrowane vs. rozproszone

Nie jest to jednak generalna zasada. Każde miasto ma bowiem swoją specyfikę. –Kraków jest bardzo mocno skoncentrowany – zauważył burmistrz nocny tego miasta Jacek Jordan. – Kraków nie jest Warszawą [stolica, poza oficjalnymi zorganizowanymi imprezami masowymi, musi się mierzyć z przyciągającymi tłumy demonstracjami – dop. red.], ale w Krakowie jest zgłaszanych 1600 zgromadzeń rocznie, z tego 90 proc. na Rynku Głównym – powiedział. Jak zauważył, w tym miejscu potok ludzi związany z koncentracją w pobliżu rynku licznych klubów, jest na tyle duży, że świadome kierowanie w ten obszar dodatkowych setek czy tysięcy osób wychodzących z imprezy masowej nie wchodzi w grę. – U nas jednak chodzi o to, żeby jednak tych ludzi szybko wyeksmitować z miejsca, w którym są zgormadzeni – stwierdził, przypominając ponadto, że najbardziej popularne miejsce organizowania imprez, Tauron Arena, znajduje się w znacznej odległości od ścisłego centrum.

Obecnie, Kraków, mimo posiadania linii tramwajowych w pobliżu Areny, a także sporych rozmiarów parkingu dla samochodów, idąc za oczekiwaniami uczestników wydarzeń, szuka sposobu na ułatwienie dojazdu „nagminnie zamawianych” taksówek pod obiekt.

„Plasterek” też potrzebny 

Uzupełnieniem transportu podczas imprez może być rower publiczny. Rowery nie zastąpią jednak rozwiązań w większej skali. – System w Warszawie liczy 3,5 tysiąca rowerów. Nawet gdybyśmy zwieźli wszystkie rowery z Warszawy i okolicznych gmin, to nadal byłby to tylko plasterek przy wydarzeniach na kilkadziesiąt tysięcy osób – zauważył Jakub Giza, dyrektor ds. rozwoju zrównoważonej mobilności miejskiej, Nextbike Polska. Jednocześnie zwrócił uwagę, że rowery świetnie sprawdzają się na tzw. ostatniej mili. – My jesteśmy po to, aby ułatwić dojazd na kilka kilometrów od miejsca wydarzenia – mówił Jakub Giza.

Przedstawiciel Sopotu zauważył, że podczas masowych wydarzeń niedoceniony pozostaje rower indywidualny. Podał przykład z Niemiec, gdzie pod miejscem zgromadzenia rozstawianych są dziesiątki mobilnych stojaków rowerowych. – Może przyjedzie kilkaset rowerzystów, może tysiąc, ale to zawsze tysiąc samochodów mniej – zauważył.

Kluczowa jest informacja

Uczestnicy debaty podczas Kongresu Inteligentnych Miast byli zgodni, że przyszłość zarządzania mobilnością podczas imprez masowych będzie oparta przede wszystkim na danych. Jak wskazywano, miasta coraz lepiej analizują potoki pasażerskie dzięki monitoringowi, systemom liczenia pasażerów czy analizie danych z transportu publicznego. Informacje przekazywane uczestnikom wydarzeń w czasie rzeczywistym to kluczowy element zarzadzania mobilnością podczas wydarzeń.

Jak mówiono, każdy uczestnik wydarzenia, np. po zeskanowaniu kodu QR powinien widzieć wszystkie opcje: metro, tramwaj, rowery, korki, zablokowane wyjścia i dostępność parkingów. Dobrym pomysłem mogą się też okazać najprostsze kanały komunikacji. – Musimy wracać do informacji w przestrzeni miejskiej. Wielu ludzi nie ma ani czasu, ani chęci analizować wcześniej, jak ma dojechać – wskazywano. Nie będzie też chęci do instalowania kolejnej aplikacji w telefonie, tylko na potrzeby dojazdu do czy wyjazdu z miejsca wydarzenia.

Partner działu

Balzola Polska

Tagi geolokalizacji:

Podziel się z innymi:

Zobacz również:

Brakuje zawodowych kierowców. „Podwyżki już nie wystarczą”

Biznes i przemysł

FM Logistic uruchamia nowe połączenie intermodalne

Intermodal i logistyka

2,4 mld euro na sektor transportu po 2026 roku?

Biznes i przemysł

2,4 mld euro na sektor transportu po 2026 roku?

Newseria Biznes 14 lipca 2025

Zobacz również:

Brakuje zawodowych kierowców. „Podwyżki już nie wystarczą”

Biznes i przemysł

FM Logistic uruchamia nowe połączenie intermodalne

Intermodal i logistyka

2,4 mld euro na sektor transportu po 2026 roku?

Biznes i przemysł

2,4 mld euro na sektor transportu po 2026 roku?

Newseria Biznes 14 lipca 2025

Kongresy
SZKOLENIE ON-LINE
Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.
Współpraca:
Rynek Kolejowy
Rynek Lotniczy
TOR Konferencje
ZDG TOR
ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by BM5
Zamknij