Prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny jasno wskazuje, że wydłużające się procedury administracyjne i postępowania przed Krajową Izbą Odwoławczą to jedno z ryzyk, które CPK musi brać pod uwagę, ponieważ w dużej mierze nie jest to kwestia zależna od spóki. – Mamy świadomość, że w obecnym systemie prawa zamówień publicznych odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej są w pewnym sensie naturalne i dlatego zostały przez nas w wkalkulowane i uwzględnione w harmonogramach – dodaje dr Filip Czernicki.
Podczas XIV Kongresu Infrastruktury Polskiej politycy niemalże wszystkich parlamentarnych ugrupowań wskazywali, że
udrożnienie procesu administracyjnego nie może czekać i jest to coś, czym trzeba zająć się natychmiast, ponieważ wiele inwestycji przeciąga się miesiącami, a nawet latami, właśnie przez decyzje administracyjne m.in. Krajowej Izby Odwoławczej.
– Przygotowywany jest projekt ustawy, który odpowiada temu, co myślimy na temat usprawnienia procedur. To m.in. zmiana w zakresie kwoty, która umożliwia wniesienie odwołania. Nie było to waloryzowane. Ma to być kwota odzwierciedlająca wartość sporu w wartości procentowej. To spowoduje, że będzie mniej sporów, które były dotychczas naciągane – zdradził wówczas poseł Mirosław Suchoń z Centrum.
Sprawa rzeczywiście zmierza do pozytywnego zakończenia i prawdopodobnie niebawem czekają nas istotne zmiany w tych procedurach.
Urząd Zamówień Publicznych opracował projekt nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych i ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Nowe przepisy zakładają przyspieszenie postępowania przed Krajową Izbą Odwoławczą, w tym m.in. ograniczenie wnoszonych odwołań, waloryzację wpisów, ujednolicenie orzecznictwa, a także doprecyzowanie przepisów dotyczących rażąco niskiej ceny.
Czekając na wejście nowych przepisów w życie, porozmawialiśmy z dr Filipem Czernickim – prezesem zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny, jak obecnie wygląda sprawa z odwołaniami i uzyskiwaniem różnych decyzji w przypadku budowy Portu Polska.
Ryzyko niezależne od inwestora
Filip Czernicki wskazuje na wstępie, że wydłużanie się procedur administracyjnych i postępowań przed Krajową Izbą Odwoławcza to jedno z ryzyk, które spółka CPK musi brać pod uwagę, ponieważ w dużej mierze nie jest ono zależne od nich samych.
– Rozmawiamy z podmiotami, które są zaangażowane w proces przygotowania dokumentacji dla nas. To są np. Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska, urzędy wojewódzkie wydające pozwolenie na budowę i decyzje lokalizacyjne, czy wreszcie Krajowa Izba Odwoławcza oraz sam Urząd Zamówień Publicznych – dodał.
Zapewnił przy tym, że Port Polska prezentuje swoje działania transparentnie, pokazując, jak wiele prac jest do wykonania i jak ogromne jest to wyzwanie pod względem czasowym oraz kadrowym. Jego zdaniem, to olbrzymie wyzwanie dla ograniczonej liczby urzędników, która musi również obsłużyć projekty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, PKP Polskich Linii Kolejowych, ale też wielu mniejszych zadań inwestycyjnych.
– Mam nadzieję, że urzędy uzyskają odpowiednie wsparcie kadrowe, aby sprawnie obsłużyć wszystkie wnioski. Mamy świadomość, że w obecnym systemie prawa zamówień publicznych odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej są w pewnym sensie naturalne i dlatego zostały przez nas w wkalkulowane i uwzględnione w harmonogramach – uzupełnił Czernicki.
CPK szybsze niż odwołania?
Filip Czernicki odniósł się również do wyboru przez spółkę Generalnego Inżyniera Kontraktu dla nowego lotniska. Przypomnijmy, że
w kwietniu CPK wskazało, że najkorzystniejsza jest oferta z konsorcjum, na którego czele stała firma Hill International.– Zwycięskie konsorcjum będzie odpowiadało za przedsięwzięcie o niespotykanej dotąd w Polsce skali. Od sposobu zarządzania inwestycją będzie zależeć jej powodzenie, a to wymaga interdyscyplinarnych kompetencji na najwyższym profesjonalnym poziomie – oceniał wówczas Maciej Lasek, ówczesny Pełnomocnik Rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Jednym z najważniejszych warunków uwzględnionych w postępowaniu było doświadczenie. Spółka zaprosiła do udziału w przetargu podmioty, które mogły wykazać się realizacją w okresie ostatnich 15 lat co najmniej jednego kontraktu Menadżera Projektu (Project Management) przy budowie i uruchomieniu nowego lub rozbudowie istniejącego lotniska o przepustowości minimum 20 mln pasażerów rocznie i wartości umowy wynoszącej 2 mld euro netto. Dzięki odpowiednio wdrożonym mechanizmom natomiast, jeszcze na etapie wyboru wykonawcy, zwiększono zaangażowanie podmiotów działających na polskim rynku, ponieważ jednym z kluczowych wymogów była znajomość języka polskiego przez kluczową kadrę kierowniczą, a także doświadczenie w pełnieniu nadzoru nad pracami projektowymi lub robotami realizowanymi nad Wisłą.
– Nasze działania w zakresie postępowania na wybór Generalnego Inżyniera Kontraktu były dość nowatorskie i może dlatego wzbudziły tyle mocji. Postanowiliśmy w pewnym sensie ubiec postępowanie przed KIO, które byłoby zapewne dość długie. Uczymy się i staramy się korzystać z wszystkich możliwych opcji, aby proces wyboru wykonawcy przyspieszyć – podsumował Filip Czernicki.