Po wybuchu wojny na terenie Ukrainy, Warszawa przekazała do Kijowa – bezpłatnie, w ramach pomocy humanitarnej – stare pociągi produkcji rosyjskiej. Strona ukraińska była odpowiedzialna za sfinansowanie i przeprowadzenie transportu wagonów. Jak się okazało, środki przeznaczone na ten cel zostały w dużej mierze zdefraudowane.
Pod koniec 2022 r., po wybuchu wojny na terenie Ukrainy,
Warszawa zaoferowała Kijowowi bezpłatnie przekazanie 60 wagonów serii 81 (mowa o dziesięciu składach sześciowagonowych – w Kijowie pociągi jeżdżą w zestawieniu pięciowagonowym). Było to możliwe dzięki wprowadzeniu do ruchu nowych składów Skoda Varsovia. Metro Warszawskie uznało dalszą eksploatację rosyjskich pociągów za nieekonomiczną – z uwagi na konieczność wykonywania codziennych przeglądów, duże zużycie energii czy problem z pozyskaniem części zamiennych.
Wagony miały pomóc Kijowowi w zapewnieniu ciągłości usług przewozowych. Zgodnie z warunkami pojazdy były przekazywane stolicy Ukrainy bezpłatnie – Kijów pokrywał koszty transportu. Jak się okazuje – doszło na tym polu do nadużyć.
Jak stwierdziły Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy i Prokuratura Antykorupcyjna koszty przewozu (w tym ubezpieczenia i cła) były znacznie zawyżone. Po kilku ustawionych przetargach, w których uczestnicy pozorowali konkurencyjność, wybrano zawyżoną ofertę na kwotę 190 mln hrywien (ok. 16,2 mln zł). Następnie środki te wyeksportowano na rachunek innego, powiązanego zagranicznego podmiotu. Do podmiotu faktycznie odpowiedzialnego za transport trafiła niewielka część kwoty. Pozostałą – 137,5 mln hrywien (11,8 mln zł) – zdefraudowały osoby zamieszane w cały proceder.
Wśród podejrzanych osób znajdują się m.in. były pracownik Kijowskiego Metra, trzech aktualnych pracowników spółki, dyrektor firmy biorącej udział w zamówieniu na transport. Wg Ukraińskiej Prawdy w oszustwo miał być zaangażowany Wiktor Brahiński, ówczesny dyrektor metra. Zrezygnował on z funkcji w 2024 r. po doniesieniach o nieprawidłowościach w oświadczeniu majątkowym oraz defraudacji środków na remont infrastruktury metra. Śledczy chcieli także pociągnąć do odpowiedzialności za zaniedbana służbowe, które doprowadziły do
uszkodzenia i zalania tuneli niebieskiej linii metra (zignorowanie i zatajenie informacji o przecieku). Na początku 2025 r. Brahiński uciekł z kraju, posługując się sfałszowanym orzeczeniem wojskowej komisji lekarskiej.
Śledztwo, które jest w toku, prowadzone jest pod kątem sprzeniewierzenia, przywłaszczenia mienia lub zawłaszczenia mienia w wyniku nadużycia stanowiska służbowego, popełnionych na szczególnie dużą skalę lub przez zorganizowaną grupę. Artykuł ukraińskiego kodeksu karnego przewiduje karę pozbawienia wolności od 7 do 12 lat z konfiskatą mienia.