Ustawa o publicznym transporcie drogowym miała służyć dziesięciu milionom ludzi, którzy na co dzień doświadczają wykluczenia komunikacyjnego – mówił w Sejmie wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Prezydenckie weto do tej ustawy nazwał gorzkim prezentem w postaci pustego rozkładu jazdy.
Zawetowana niedawno ustawa była pierwszą od lat próbą zreformowania systemu transportu publicznego – przekonywał w Sejmie Stanisław Bukowiec. Wychodziła naprzeciw potrzebom 10 mln osób, które doświadczają wykluczenia komunikacyjnego. – Kiedy mówimy o ustawie o publicznym transporcie zbiorowym, mówimy o tym, czy człowiek, mieszkaniec małej miejscowości, wsi czy przysiółka, będzie miał czym dojechać do lekarza, do szkoły, do pracy, do urzędu czy na dworzec. Co pasażer otrzymał przez weto prezydenta? Niestety gorzkim prezentem jest pusty rozkład jazdy – powiedział wiceminister infrastruktury.
Jak mówił, weto dla ustawy to stracona szansa na minimalny standard połączeń czy przejazdy na żądanie w tych miejscach, do których regularne autobusy nigdy nie dotrą. – To nie był tylko przepis w ustawie, to konkretna pomoc dla człowieka, który musi prosić o podwiezienie rodzinę lub sąsiada, a często nigdzie nie pojedzie, bo nie ma go kto wesprzeć – mówił wiceszef resortu. Wspomniał o planowanych elektronicznych rozkładach jazdy, lepszej koordynacji między autobusami a koleją oraz o bezpieczeństwie.
Zdaniem Stanisława Bukowca weto to wynik niezrozumienia ustawy, która była przygotowywana w dialogu ze społeczeństwem oraz po konsultacjach z ekspertami i przedstawicielami samorządów. – W pracach parlamentarnych nad ustawą uczestniczył doradca prezydenta. Był obecny podczas prac, miał możliwość zabierania głosu i zgłaszania uwag. Na żadnym etapie prac nie zgłosił żadnych uwag do projektu. Ani razu nie zabrał głosu – stwierdził Stanisław Bukowiec.
Odniósł się także do argumentów, które miały uzasadnić brak podpisu. Nie zgodził się z zarzutem o braku finansowania. – Budżet funduszu został zwiększony z 800 mln zł w 2023 roku do ponad 1,2 mld zł w 2026 roku – powiedział wiceminister. Dodał, że dedykowane środki były też przewidziane dla województw, które miały być integratorem transportu, a dodatkowe fundusze zaplanowano także dla gmin na potrzeby przewozów na żądanie.
Z kolei pięcioletnie umowy z przewoźnikami (prezydent zarzucał, że to za krótki okres) to, jak mówił, kompromis. – Proponowaliśmy trzy lata – zauważył. Pięcioletni okres ma z jednej strony dać stabilność przewoźnikom, z drugiej – pozwolić samorządom reagować na zmieniające się potrzeby transportowe. – Sieć transportowa nie jest czymś stałym. Powstają nowe domy, osiedla, zmieniają się miejsca pracy, potrzeby mieszkańców – mówił, nie zgadzając się z argumentem Karola Nawrockiego, który jego zdaniem odnosi się do spraw drugorzędnych, a stał się podstawą zatrzymania całej reformy.
Zapowiedział, że rząd ponownie zaprosi samorządowców, ekspertów i społeczników oraz spróbuje wypracować „najlepsze wnioski”.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.