Wejście zagranicznych przewoźników, takich jak RegioJet czy Leo Express, pokazało jedno: polska kolej wciąż dopiero oswaja się z realną konkurencją. Jak podkreśla Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, problemem nie jest tylko skala działalności nowych graczy, ale także brak przygotowania rynku i samych pasażerów.
– My w sumie tej konkurencji dopiero się zaczynamy uczyć – mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji Pro Kolej. – W przewozach dalekobieżnych wszyscy dalej uważają, że wszędzie jeździ umowne PKP – dodaje.
Konkurencja buduje rynek
Ekspert zwraca uwagę, że konkurencja nie musi oznaczać zagrożenia dla dotychczasowego operatora. Wręcz przeciwnie – może napędzać rozwój całego sektora.
– Konkurencja buduje rynek i to jest chyba jej najważniejsza rola. Ściąga pasażerów z innych środków transportu – podkreśla Majewski. Dodaje przy tym, że zarówno w Czechach jak i we Włoszech pojawienie się konkurencji oznaczało wzrost przewozów także u narodowego przewoźnika.
Barier w Polsce
Przykłady z innych krajów pokazują, że pojawienie się nowych przewoźników zwiększa liczbę pasażerów i poprawia ofertę. Na przeszkodzie w Polsce stoją jednak bariery regulacyjne. Procedura uruchamiania nowych połączeń jest długa i skomplikowana, przez co kolej przegrywa elastycznością z transportem lotniczym czy autobusowym.
– Na kolei procedury są bardzo mało elastyczne i kolej przez to przegrywa. Czasem nadchodzi pokusa, żeby trochę przytemperować konkurencję pod hasłem: „Może nie wszyscy się zmieszczą na torach, poczekajmy”. Rzecz w tym, że mamy w tych pociągach mnóstwo pasażerów i potrzebujemy więcej pociągów, więcej taboru. Wejście konkurencji oznacza również więcej wagonów i większą podaż miejsc – podkreśla Majewski.
Co z przetargami w regionach?
Duże zmiany szykują się także w regionach. Po 2030 roku, w związku z końcem okresu przejściowego zapisanego w IV Pakiecie Kolejowym, przewozy mają być wyłaniane w przetargach, co otworzy rynek na nowych operatorów. Zdaniem Majewskiego nawet ograniczona konkurencja mogłaby przynieść wymierne korzyści.
– To byłby niezwykle ważny instrument, żeby sprawdzić, czy to co płacimy, to jest stawka rynkowa – tłumaczy Majewski.
Jedno jest pewne: bez realnego rynku trudno ocenić, czy oferta odpowiada potrzebom pasażerów. Zdaniem Majewskiego obecnie nie wiemy, czy bilety są za drogie, czy za tanie. – Bardzo mało wiemy o tym, czy bilety są za drogie, czy za tanie. Rynek składający się z jednego operatora de facto nie jest rynkiem – zaznacza Majewski.
Szef fundacji Pro Kolej podkreśla, że nie należy się obawiać, że w wyniku postępowań nagle znikną np. Koleje Mazowieckie. – Prawdopodobieństwo, że ktoś zastąpi Koleje Mazowieckie na całym Mazowszu, jest małe. Ale gdyby 15–20% linii obsługiwał inny operator, marszałek zyskałby ważne narzędzie: mógłby porównać, czy to, co płaci swojemu operatorowi, jest stawką rynkową – mówi ekspert.
Dodaje też, że taka sytuacja nie dziwi nikogo np. w przewozach autobusowych, gdzie wiele miast zleca obsługę części linii przewoźnikom prywatnym.
Co z Planem Transportowym?
Zdaniem Majewskiego problematyczny jest także brak ujęcia w konsultowanym właśnie Planie Transportowym zasad związanych z dopuszczaniem konkurencji i organizacji przewozów.
– W planie jest mało na ten temat. Jest cezura roku 2030, jest perspektywa kolejnych pięciu lat, w których być może obok PKP Intercity pojawią się nowi operatorzy, ale nie wiemy, jakie linie będą zlecane, jaka będzie praca eksploatacyjna, jak państwo wyobraża sobie kontrakty, zabezpieczenie taborowe – mówi Majewski.
Przypomina też, że w prowadzonych przez spółkę CPK konsultacjach rynkowych wyszło, że pakiety powinny mieć ok. 5 mln pociągokilometrów, kontrakty obowiązywać 10-15 lat i zawierać konkretne wymagania ofertowe.
To dawałoby możliwość porównania ofert. Dziś mamy jednego dostawcę usług i nie wiemy, czy oferta jest perfekcyjna, czy jest margines rozwoju. Nie wiemy, czy bilety są za drogie, za tanie — bo rynek z jednym operatorem nie jest rynkiem.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.