Przed Sądem Okręgowym w Warszawie we wtorek 18 sierpnia odbyła się rozprawa dotycząca największego kontraktu w branży kolejowej. Wyrok zostanie ogłoszony we wrześniu.
Wciąż ważą się losy największego kontraktu w branży kolejowej. Chodzi o modernizację linii E75 Białystok – Ełk, szacowaną na ok. 5 mld zł. Wciąż nie wiadomo, kto uzyska ten kontrakt wyceniany na ok. 5 mld zł.
Początkowo za najkorzystniejszą uznana została oferta (niespełna 4,5 mld zł) złożona przez konsorcjum Mirbud i Torpol. Wykonawca ten został jednak wykluczony z powodu nieujawnienia w dokumentach kary środowiskowej w wysokości 15 tys. zł, nałożonej kilka lat wcześniej na Mirbud. Przedstawiciele Mirbudu od początku podkreślali nieproporcjonalność tej decyzji w stosunku do skali inwestycji, zwracając uwagę, że różnica między ich ofertą a nowo wybraną propozycją wynosi ok. 650 mln zł na niekorzyść finansów publicznych. Co więcej, w kwietniu br. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wcześniejsze rozstrzygnięcia WSA i nakazał ponowne zbadanie, czy Mirbud w ogóle był właściwym adresatem i podmiotem naruszającym warunki decyzji środowiskowej.
Wykonawca zaskarżył wyrok KIO do sądu. We wtorek 18 sierpnia odbyła się rozprawa w tej sprawie. Wyrok ma być ogłoszony 4 września.
– Podczas rozprawy podnosiliśmy kwestie kary środowiskowej i jej nieproporocjonalnej wielkości zarówno w stosunku do wartości kontraktu, jak i skutków, jakie może spowodować, tj. wydatkowania niemal 700 mln zł więcej ze środków publicznych – mówi Paweł Bruger, rzecznik prasowy Mirbudu.
– Druga strona zarzuca nam, że zatailiśmy karę. Mirbud nigdy jej nie taił. Została ona podana do publicznej wiadomości w rocznym sprawozdaniu na temat informacji niefinansowych. Mirbud jako spółka niepubliczna pozostaje transparentna, więc uważamy, że zarzut zatajenia jest chybiony – dodał. Wykonawca zwrócił także uwagę, że zgodnie z wyrokiem NSA istnieje
wątpliwość, czy to w ogóle Mirbud powinien być adresatem kary, która legła u podstaw odrzucenia oferty. - Czekamy na rozstrzygnięcie 4 września i podtrzymujemy gotowość do realizacji tego zadania – mówi Paweł Bruger.
Jeśli wyrok będzie korzystny dla pierwotnie wybranego konsorcjum, zostanie ono automatycznie zwycięzcą przetargu. Gdyby jednak było inaczej, w sądzie czeka już kolejna skarga – złożona przez Budimex i Porr. To konsorcjum, które wybrała PKP PLK po wykluczeniu konsorcjum Mirbud i Torpol. Złożyło ono ofertę o wartości blisko 5 mld zł. Także i ta oferta została jednak odrzucona po odwołaniu do KIO, a wykonawca zaskarżył wyrok KIO do sądu. Rozprawa została zaplanowana na 4 września. Potencjalnie więc także i to konsorcjum nadal ma szansę na zwycięstwo.
Obecnie najkorzystniejsza formalnie pozostaje propozycja wybrana jako trzecia, złożona przez konsorcjum firm Track Tec Construction, Intop, Intop Warszawa, Unibep oraz Pomorskie Przedsiębiorstwo Mechaniczno-Torowe. Wybór ten obronił się w KIO i trafił do kontroli uprzedniej Prezesa UZP. Możliwy jest więc także scenariusz, w którym PKP PLK podpisze umowę z konsorcjum Track Tec Construction, zwłaszcza że inwestor znajduje się pod presją czasu z uwagi na ryzyko utraty środków unijnych.
Z punktu widzenia zamawiającego sytuacja też nie jest łatwa.
W rozmowie z Rynkiem Kolejowym zwracał na nią uwagę członek zarządu PKP PLK, Marcin Mochocki. Jak wskazywał, ewentualne konsekwencje finansowe wynikające z podważenia decyzji KIO przez sąd spadają na inwestora, niezależnie od tego, że dochował on staranności przy ocenie ofert.