Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury odbyło się rozpatrzenie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw celem wprowadzenia ostrzejszych kar dla kierowców, którzy, mimo zakazu, wjadą na przejazd kolejowo-drogowy. Prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adrian Furgalski zgadza się, że zmiany inną w dobrym kierunku, jednak wskazuje na pewne niedopatrzenia w przepisach i konieczność zmiany całego systemu.
Na początku posiedzenia Komisji Infrastruktury, wiceminister Stanisław Bukowiec przedstawił skalę problemu, jakim są wypadki na przejazdach kolejowo-drogowych.
– W 2024 roku na przejazdach kolejowo-drogowych doszło do 39 wypadków, w których zginęły 23 osoby. W 2025 roku było tych wypadków 51, a ofiar śmiertelnych 27. Do końca sierpnia tego roku odnotowano 35 wypadków i 16 ofiar śmiertelnych. W większości przypadków w tym roku - w 30 na 35 - winę ponosił kierujący pojazdem. Potwierdza to system Red Light, który od początku 2024 roku do września 2026 roku zarejestrował ponad 24 tysiące takich naruszeń, mimo obowiązywania 15 punktów karnych i mandatu w wysokości 2000 zł, a w przypadku recydywy 4000 zł za takie wykroczenie – wymieniał przedstawiciel resortu, wskazując, że poza zmianami prawnymi konieczna jest też modernizacja przejazdów, w związku z czym od 2023 roku liczba przejazdów kategorii D, czyli pozbawionych jakiegokolwiek zabezpieczenia technicznego, zmalała o 400, jednak wciąż w Polsce jest ich około 4600.
W związku z tym konieczne są zmiany.
Rada Ministrów zaproponowała takowe w połowie września, czego następnym etapem było wspomniane rozpatrzenie projektu ustawy o zmianie ustawy na Komisji Infrastruktury. Jak przypomniał Bukowiec, projekt przewiduje natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące, gdy kierujący ominął opuszczone zapory, wjechał na przejazd w trakcie ich opuszczenia lub opuszczania oraz wjechał na przejazd mimo czerwonego sygnału.
Chociaż wszyscy zgadzają się, że kroki prawne są niezbędne, projekt wzbudza pewne wątpliwości. Podczas posiedzenia Komisji poruszyła je m.in. niezrzeszona posłanka Paulina Matysiak, pytając wiceministra, dlaczego nie przewidziano kar dla kierowców powodujących niebezpieczeństwo na najbardziej niebezpiecznych przejazdach kategorii D. Podobnego zdania jest Adrian Furgalski.
– Zmiany idą w dobrym kierunku, ale rodzą pytania. Dlaczego zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące nie dotyczy wszystkich przejazdów, a więc także kategorii D, na których dochodzi do 58 proc. wypadków? Przejazdów, na których ustawodawca chce karać zatrzymaniem prawa jazdy jest wg raportu UTK za 2025 rok ponad 5700 a tylko 10 urządzeń Red Light wychwytujących wykroczenia. Potrzebne są i kolejne urządzenia i przesądzenie w końcu ostatecznej wersji, ile z kamer na przejazdach nadaje się do włączenia do systemu CANARD – apeluje Furgalski.
Prezes ZDG TOR ponadto dodaje, że przede wszystkim usprawnienia wymaga system automatycznej kontroli, ponieważ każde kolejne urządzenie go zatyka.
– Ponadto skoro karzemy ostrzej kierowców, to warto także zwrócić uwagę na osoby niezmotoryzowane, które przechodzą przez tory byle gdzie. Takich osób zginęło w 2025 roku 120 a kara za przebywanie na torowisku w miejscu niedozwolonym jest śmiesznie mała i wynosi od lat 50 zł. – wskazuje Adrian Furgalski.